23 czerwca 2017

Po godzinach #18 Recenzja filmu „Dziewczyna z perłą”

Cześć wszystkim po długiej przerwie, jakoś tak wyszło, że pod koniec roku ani czasu, ani chęci na recenzowanie nie miałam, więc też nic się przez ten czas na blogu nie pojawiło. Ale że dzisiaj zakończenie roku szkolnego, pomyślałam, że dobrze by było w końcu coś tu wstawić. Ponieważ jednak nie zrecenzowałam ostatnio żadnej książki, uznałam, że równie dobrze mogę tym razem podzielić się moją opinią na temat filmu, który niedawno widziałam (i tak pisałam ją zresztą do szkoły). Pierwszy raz pisałam recenzję filmu, więc mam nadzieję, że nie poszło mi źle. :)

źródło zdjęcia
Tytuł: „Dziewczyna z perłą”
Reżyser: Peter Webber
Rok: 2003

Co sprawia, że film nam się podoba? Wciągająca fabuła, gra aktorska bez zarzutu, stworzona muzyka? Trudno to jednoznacznie określić, ale uważam, że „Dziewczyna z perłą” w reżyserii Petera Webbera, na podstawie powieści Tracy Chevalier, spełnia wszystkie niezbędne kryteria.

Film przedstawia fabularyzowane losy malarza Jana Vermeera od momentu, gdy do jego domu jako kolejna służąca wprowadza się Griet – cicha, nieśmiała dziewczyna, posiadająca jednak wyjątkową wrażliwość. I na tym w zasadzie można zakończyć zarys akcji, bowiem jest to historia, którą warto odkryć samemu, na ekranie. Intryguje całokształtem wykonania, a jednocześnie fascynuje najdrobniejszymi detalami, o jakie zadbano w produkcji. Poza tym świetnie funkcjonuje jako źródło wiedzy historycznej – dzięki niemu można się dowiedzieć, jak wyglądała kultura, zwyczaje i moda w siedemnastowiecznych Niderlandach, zwracając uwagę na przykład na kostiumy. Niezwykłe jest to, jak poprowadzono tę opowieść - w taki sposób, że właściwie ogląda się z wypiekami na twarzy. Historia sprawia wrażenie, jakby wyreżyserowało ją samo życie.

Bardzo ważnym elementem filmu są naturalnie postacie. Aktorom udało się odnaleźć ich unikalne charaktery, tchnąć w nie życie, mimo że dialogów wcale nie ma dużo. Grają oni bardziej emocjami, mimiką, gestami, napięciem obecnym między konkretnymi bohaterami. Wyróżnia się tutaj Scarlett Johansson, której kreacja niewinnej, stopniowo dojrzewającej Griet zasługuje na szczególną uwagę. Nie mogę nie wspomnieć również o oprawie muzycznej, której nastrojowość idealnie komponuje się z filmem i dopełnia go, gdy jest to potrzebne.  Jednak to, co zasługuje moim zdaniem na najwyższą pochwałę, to fenomenalne, klimatyczne ujęcia, dzięki którym widz czuje niepowtarzalną atmosferę, jaką osnuta jest ta historia; w wielu miejscach film można by zatrzymać, a scena, dzięki umiejętnej manipulacji światłem i scenografią, wyglądałaby jak z obrazu. Wreszcie te swoiste mrugnięcia do odbiorcy, czyli sceny, które faktycznie zostały zainspirowane prawdziwymi obrazami Vermeera – myślę, że stanowią dodatkowy walor „Dziewczyny z perłą”.

Produkcja ta jest jedyna w swoim rodzaju. Zdecydowanie warta obejrzenia, mnie osobiście zaciekawiła na tyle, że będę ją polecać ze względu na jej wieloaspektowe, rzetelne, a zarazem poruszające podejście do tematu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)