9 kwietnia 2017

57. „Po prostu zacznij” — Lee Crutchley | W poszukiwaniu utraconej motywacji

źródło zdjęcia
Tytuł: „Po prostu zacznij”
Tytuł oryginalny: „The Art of Getting Started”
Autor: Lee Crutchley
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 160
Moja ocena: 5/10


Czy zdarza się, że zamiast uczyć się do ważnego egzaminu, przeglądasz fejsa? Odkładasz nieprzyjemne obowiązki na ostatnią chwilę, a potem natłok zadań przygniata Cię tak bardzo, że... musisz się zdrzemnąć? Ile razy w tygodniu obiecujesz sobie: zacznę od jutra? Wiadomo, najtrudniej jest zrobić pierwszy krok. Odwlekamy działanie, bo boimy się, że efekt nas rozczaruje. Ale od czego są przyjaciele? Ta książka jest jak kumpel, który będzie Cię wspierać na linii startu. 3… 2… 1… PO PROSTU ZACZNIJ!
(opis z okładki)

Blurb z okładki wydaje się w stu procentach trafiać w schemat mojego życia w ostatnim czasie. Strasznie się rozleniwiłam, nie chce mi się uczyć, a kolejne obowiązki gromadzą się w zas-traszającym tempie. Dlatego uznałam, że potrzebuję jakiegoś motywacyjnego kopniaka, a książka „Po prostu zacznij” wydała mi się odpowiednia do tej roli. Właściwie nie do końca wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać, ale postanowiłam spróbować.

Co więc tak naprawdę kryje się za okładką w pięknym, intensywnym zielonym kolorze? Jak się okazuje, jest to jeden z tych zeszytów do wykonywania zadań, którego główną ideą jest zmotywowanie do działania. Ćwiczenia wymagają różnych aktywności: przy niektórych trzeba coś napisać, gdzie indziej narysować, a inne skłaniają do podjęcia konkretnych akcji (na przykład wyjścia na dwór). Możemy tu znaleźć też inspirujące i całkiem trafne cytaty.

Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia co do książki Crutchleya. Zacznę może od jej negatywnych aspektów: przede wszystkim przejadły mi się tego typu publikacje. Jakiś czas temu były one popularne, ale — jak dla mnie — bardzo dużo ich już powstało i trudno wymyślić coś oryginalnego w tym temacie. „Po prostu zacznij” samo w sobie też jest w pewnym stopniu powtarzalne: co najmniej kilka zadań wymaga zwykłego bazgrolenia, sporo mówi o narysowaniu czegoś, ale, na przykład, za pomocą różnych narzędzi i kolorów. Przy tym nie posiadały one jakiegoś szczególnego celu. Z drugiej strony, znalazłam też parę naprawdę fajnych, kreatywnych ćwiczeń, które sprawiły mi przyjemność, a nawet dały niespodziewane zadowolenie z efektu. Te małe sukcesy przyczyniły się do podwyższenia mojej oceny tej książki. A te-raz najważniejsze: czy spełniła ona swoje założenie? Na swój pokrętny sposób tak. Bo wiecie, przerzucając kolejne strony i zatrzymując się czasami, żeby zrobić co ciekawsze zadanie, miałam poczucie, że zamiast robić to, co właśnie robię, mogłabym zająć się rzeczami, które naprawdę wymagają mojej uwagi; że ten czas mogłabym przeznaczyć na — co tu dużo mówić — rozwiązanie poważniejszych problemów niż połączenie kropek. I wiecie co? Naprawdę udało mi się później zrobić coś sensownego.

Komu więc polecam „Po prostu zacznij”? Na pewno entuzjastom podobnych pozycji i chyba głównie im. Innym osobom może przypaść do gustu, ale nie musi, chociaż mój przykład pokazuje, że każdy może znaleźć w niej przynajmniej odrobinę czegoś dla siebie. Nie wydaje mi się jednak, żeby ktoś, kto potrzebuje solidnej dawki motywacji zadowolił się tylko tą publikacją.

Książkę możecie znaleźć w [Moondrive Shopie]



1 komentarz:

  1. Mnie takie postaci tylko irytują, masz też rację, że ostatnio był ich wysyp :P Na pewno się nie skuszę :D

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)