69. „Głosząca kres” — Jay Kristoff | Troszeczkę rozczarowanie

69. „Głosząca kres” — Jay Kristoff | Troszeczkę rozczarowanie

Recenzja wolna od wszelkich spoilerów.


Tytuł: Głosząca kres
Tytuł oryginalny: Endsinger
Autor: Jay Kristoff
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Seria: Wojna lotosowatom: 3
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 608
Moja ocena: 7/10

Zupełnie nie spodziewałam się, że tak wyjdzie, ale Głosząca kres okazała się dla mnie najgorszą z części cyklu. Pisanie finału zapewne nigdy nie jest łatwe, bo trzeba spiąć wszystkie wątki i niejako wybrać już ostateczną drogę dla bohaterów i zawiodłam się na tym polu, o czym za chwilę. Generalnie trochę ciężko szło mi czytanie, na początku miałam trudności z tym, żeby wciągnąć się w tę historię, styl też już nie czarował tak, jak to miało miejsce wcześniej — metafory stały się nieco wtórne (zbyt dużo w nich pocałunków). Od połowy robi się jednak lepiej pod tym względem. Znacznie poważniejsze zarzuty mam co do poprowadzenia fabuły. Wojna lotosowa jako seria najbardziej kupiła mnie oryginalnością, którą niestety częściowo straciła w tym tomie: niemal wszystkie główne wątki były dla mnie przewidywalne. Spodziewałam się ich już od kiedy dostrzegłam drobne aluzje (może nawet nie takie drobne...) zasiane przez Kristoffa w Tancerzach burzy i Bratobójcy, ale nawet, gdyby ich nie było, z łatwością można by się ich domyślić, jeśli tylko ma się jakieś doświadczenie z literaturą młodzieżową. Nie chcę rzucać spoilerami, ale uwierzcie mi, że prawie wszystkie problemy, z jakimi spotykają się postacie, są jak oczywiste ścieżki wydeptane przez autorów w obliczu ostatecznej konfrontacji; mówię tu chociażby o przedłużeniu pewnej sytuacji z Bratobójcy, która potoczyła się dokładnie tak, jak to przewidziałam. Kristoff już wcześniej nie ustrzegł się wykorzystywania schematów, ale chyba nie w takiej ilości. Może to wina tego, że trzeci tom po prostu nie potrafi być tak świeży jak dwa pierwsze. Może nie zawsze element zaskoczenia jest tak bardzo potrzebny w powieściach, jednak mając do czynienia z literaturą tego typu, gdzie akcja ma stanowić główny trzon, a czytelnik powinien pozostawać w napięciu, trochę szkoda, że ten sam czytelnik jest zwykle o kilka kroków przed bohaterami.

No dobrze, trochę sobie ponarzekałam (nie miałam nawet za bardzo gdzie uciąć akapit), ale przecież Głosząca kres to nadal bardzo dobra książka, którą czyta się z chęcią. Każdy, kto zżył się z Yukiko i jej ekipą, dalej będzie im kibicował, a końcówka nie pozostawi go obojętnym. Chodzi w końcu o ratowanie wysp Shima trawionych przez zło pochodzące ze wszystkich stron. Chyba właśnie to należy do największych zalet tej lektury — przywiązanie do świetnych bohaterów. Jedno jest pewne: rewolucja wymaga ofiar. Autor nie boi się wpędzać swoje owieczki w wielkie kłopoty i poddawać je próbom, a z tych nie wszyscy wyjdą cało.

W podsumowaniu cała seria wypada lepiej niż przyzwoicie i tak jak już powtarzałam, uważam ją za jedną z lepszych w gatunku. Na pewno warto ją przeczytać i dać się porwać emocjom, jakie ze sobą niesie.

1. Tancerze burzy | 2. Bratobójca | 3. Głosząca kres
___

Na marginesie — Strona Pierwsza świętuje dzisiaj swoje czwarte urodziny. Bywało lżej, bywało ciężej, ale nadal ten statek jakoś utrzymuje się na morzu i bardzo się z tego cieszę. :)
Podsumowanie sierpnia 2018

Podsumowanie sierpnia 2018


Stało się. Oficjalnie po raz ostatni zaczęłam rok szkolny we wrześniu. Oznacza to, że już niedługo stanę się niewolnikiem repetytoriów, zbiorów zadań i herbatek uspokajających. Może jednak nie będzie tak źle i znajdę zawsze chwilę czasu, by poczytać coś „swojego” (a nuż przyda się do matury z polskiego)? Takie myśli krążą teraz w mojej głowie, razem z czytelniczymi wspomnieniami z sierpnia, o których chcę wam teraz opowiedzieć. :)

Najlepsza książka:
Bratobójca, Jay Kristoff, 💘💘💘💘💘💘💘💘1/2

Najgorsza książka:
Sztuka śmierci, Aleksandra Marinina, 💘💘💘💘💘

Co przeczytałam w sierpniu:


1. Sztuka śmierci, Aleksandra Marinina, 5/10
Było to moje pierwsze spotkanie z kryminalną prozą Marininy, popularnej rosyjskiej pisarki. I niestety zniechęciło mnie ono do innych jej książek — powieść jest gruba, a nudna jak flaki z olejem. Śledztwo w ogóle mnie nie zaangażowało, za to denerwował natłok podobnych nazwisk i nazw funkcji pracowników teatru, zupełnie też nie rozumiałam zabiegu związanego z personifikacją tegoż teatru, który był po prostu zbędny, bo pojawiło się dosłownie tylko parę scen w takiej konwencji. To samo mogę powiedzieć o wątku „spoza czasu”. Nie wiem, czy coś podobnego pojawia się też w innych kryminałach Marininy, w każdym razie nie odczułam, by to cokolwiek wnosiło do fabuły. Spodziewałam się trzymającej w napięciu książki, a otrzymałam miałką historię.

2. Moja walka. Księga 1, Karl Ove Knausgård, 7/10
Tak jak pisałam w [recenzji], lekkie zaskoczenie, ale nie powalające na kolana.

3. Obfite piersi, pełne biodra, Mo Yan, 7,5/10
Trochę dziwna to książka. Z jednej strony, nie brak tutaj brutalności, naturalizmu i ukazania ważnych momentów dziejowych dla Chin, z drugiej czyha czarny humor i to groteskowe uzależnienia narratora opowieści od kobiecych piersi. Bohaterowie w jednej chwili z poniewierki wpadają w luksus i na odwrót. Cała historia jest nietypowa i po przmemyśleniach dochodzę do wniosku, że ma feministyczne przesłanie. Jednakże dość trudno mi się ją czytało, nawet w pewnym momencie chciałam przerwać lekturę, czego ostatecznie nie zrobiłam, i na szczęście, bo uważam, że warto było ją przeczytać w całości.


4. Język cierni, Leigh Bardugo, 8/10
Ta książka stanowi dodatek do uniwersum stworzonego przez Bardugo i zawiera historie, które są wariacjami na temat tradycyjnych baśni. Trzeba tu jednak przywołać kilka faktów. Baśnie zawierają proste morały, a jednak są przeznaczone dla starszych czytelników (młodzieży i dorosłych). Na pierwszy rzut oka widać, skąd autorka czerpała inspirację, ale jej opowieści zawsze w którymś momencie skręcają w inną, nietypową stronę i łamią znane nam schematy. Przy tym koniecznie trzeba zwrócić uwagę na to, że Bardugo stawia akcent na postaciach, kobiet i dziewczyn, pozwalając im rozwinąć skrzydła, co bardzo mi się spodobało. No i jeszcze do tego dochodzi cudna oprawa graficzna — wraz z rozwojem historii następuje rozwój ilustracji. Mogę polecić tę książkę, nawet jeśli nie zapoznaliście się jeszcze z dorobkiem tej autorki.

5. Wszystko, co lśni, Eleanor Catton, 7/10
Miałam pewne oczekiwania co do tej książki, ale zweryfikowała je rzeczywistość, kiedy w końcu do nie usiadłam. Catton snuje tu opowieść, która jest niezmiernie zawikłana i przysporzyło mi to trochę kłopotów w czasie czytania, ponieważ ciąglę się zastanawiałam, co już znam jako fakt, a co jest tylko elementem wykreowanej intrygi. Mimo to, czytało mi się ją dobrze, bo autorka operuje lekkim językiem, dzięki któremu łatwo można się wciągnąć, a poza tym na pewno nie można odmówić jej pomysłowości. Wydaje mi się, że nieźle odtworzyła klimat epoki gorączki złota, ale spodziewałam się po tej książce więcej.

6. Bratobójca, Jay Kristoff, 8,5/10
Udana kontynuacja Tancerzy burzy, o której więcej przeczytacie w [recenzji].

7. Obce dziecko, Rachel Abbott, 7/10
Problem z tą powieścią jest taki: w czasie samej lektury bawiłam się wybornie, ale po jej skończeniu równie dobrze mogłabym o niej zapomnieć. Jest to naprawdę ciekawy psychologiczny thriller, mimo pewnej sztuczności w zachowaniu bohaterów, i wprost nie mogłam się od niego oderwać, ale nie było w nim nic tak szczególnego, bym chciała zachować go w pamięci.

A co wy ostatnio przeczytaliście?
Po godzinach #13 Nowości książkowe na wrzesień 2018

Po godzinach #13 Nowości książkowe na wrzesień 2018


Z tego co pamiętam, tylko raz zdarzyło mi się opublikować tego typu post. Dzisiaj nadeszła pora, by zrobić to ponownie. Dlaczego? Zazwyczaj jakoś tam śledzę rynek wydawniczy, żeby orientować się mniej więcej, co wychodzi, i zwykle znajduję parę pozycji, które wzbudzają moje zainteresowanie. Okazuje się, że we wrześniu pojawi się masa książek, na które czekam i choć prawdopodobnie żadnej z nich prędko nie kupię, nie będzie mi to przeszkadzało, by do nich wzdychać w księgarniach. :) Koniecznie podzielcie się w komentarzach książkami, na które wy czekacie!



Initium, 03.09.2018
Runa, Vera Buck
Paryż, rok 1884
Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach.
Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki.
Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego…



Rebis, 05.09.2018
Ostatni obraz Sary de Vos, Dominic Smith
Holandia, XVII wiek. Sara de Vos, pierwsza malarka przyjęta do amsterdamskiej Gildii Świętego Łukasza, pod wpływem śmierci córki tworzy pejzaż – Na skraju lasu. 
Nowy Jork, 1957. Marty de Groot, spadkobierca starej holenderskiej fortuny, pewnej nocy orientuje się, że w jego sypialni zamiast oryginału Na skraju lasu wisi falsyfikat. Co więcej, poznaje autorkę fałszywego obrazu – Australijkę Ellie, klepiącą biedę studentkę historii sztuki.
Sydney, 2000. Ellie, teraz już uznana historyczka sztuki, organizuje wystawę poświęconą malarkom holenderskiego złotego wieku. I na tej wystawie spotykają się oryginał i wykonana przez nią przed laty kopia Na skraju lasu.
Bestseller Dominica Smitha, opowiadający o zagadkach przeszłości oddziałujących na teraźniejszość i o tajemnicach, jakie skrywają ludzkie serca, to frapująca powieść nie tylko dla miłośników sztuki i suspensu.




Albatros, 05.09.2018
Dziwna pogoda, Joe Hill
Joe Hill, jeden z najlepszych amerykańskich autorów horrorów, stawiany jest na równi z takimi pisarzami, jak Peter Straub, Neil Gaiman czy Jonathan Lethem. W Dziwnej pogodzie, frapującej kronice niekończącej się wojny między dobrem i  złem, sprawnie obnaża mrok kryjący się pod powierzchnią codziennego życia. Swoim mistrzowskim piórem przesuwa granice gatunku na nowe terytoria. Zabierając czytelników w nieznane, Joe Hill, literacki alchemik, skupia się w  swoich czterech minipowieściach na najważniejszych elementach ludzkiej egzystencji: pamięci i niepamięci, wyobrażeniach i fantazjach, bestialstwie i bezradności, lęku i brawurze, deszczu i wietrze, śmierci i życiu, marzeniach… i koszmarach.



Media Rodzina, 05.09.2018
Podniebny, Kerstin Gier
Nowa powieść Kerstin Gier, autorki bestsellerowej Trylogii Czasu i Silver. Siedemnastoletnia Fanny rzuciła szkołę i odbywa praktykę w alpejskim hotelu Château Janvier, zwanym Podniebnym. W Święta nieco podupadły hotel przeżywa oblężenie. Zjeżdżają tu najróżniejsi goście: od słynnej łyżwiarki, przez autora thrillerów, po... właścicieli kolii z legendarnym diamentem carycy Katarzyny. Z pomocą Bena, przystojnego syna właściciela, oraz tajemniczego Tristana, Fanny spróbuje pokrzyżować szyki pewnym złym ludziom. Postara się też zachować zimną krew (i pracę!), oraz znaleźć pomysł na życie, a może nawet miłość... Niebanalny, trzymający w napięciu thriller dla młodzieży, w zachwycającej oprawie graficznej.



W.A.B., 05.09.2018
Naturalista, Andrew Mayne
Profesor bioinformatyki Theo Cray widzi prawidłowości tam, gdzie inni widzą chaos. Kiedy policja głowi się nad zagadką odnalezionego w ostępach Montany okaleczonego ciała, Theo zauważa coś, co stróże prawa przeoczyli. Coś nienaturalnego.
Wkrótce okazuje się, że ofiar jest więcej, a jedynym podejrzanym policji jest niedźwiedź grizzly lub… profesor Cray. Mężczyzna postanawia więc wykorzystać całą swoją wiedzę i naukową skrupulatność, żeby znaleźć zabójcę. Czerpie z biologii, antropologii, botaniki, statystyki i algorytmów komputerowych, aby zlokalizować kolejne ciała. Czy okaże się tak samo sprytny jak drapieżnik, na którego poluje – zanim sam stanie się ofiarą?



MAG, 05.09.2018
Epoka diamentu, Neal Stephenson
Kiedy John Hackworth po raz pierwszy dopuścił się przestępstwa, nawet nie zdawał sobie sprawy, co zapoczątkował i w jak gęstą sieć intryg się wplątał. W świecie, w którym wszystko jest na wyciągnięcie ręki, gdzie domowe kompilatory materii potrafią stworzyć niemal każdy żądany przedmiot, rozwój techniki determinuje los jednostki. O sile decyduje przynależność do grupy i umiejętność szybkiego reagowania na nadarzające się okazje. Ale świat ten skazany jest na zagładę. Jego przyszłość znalazła się w rękach małej dziewczynki, która przypadkowo weszła w posiadanie pewnej wielce istotnej księgi...



MAG, 05.09.2018
Ocean na końcu drogi, Neil Gaiman
Ocean na końcu drogi to baśń, nadająca nowe ramy współczesnej fantasy: poruszająca, przerażająca i poetycka - czysta jak sen, delikatna jak skrzydełko motyla, niebezpieczna jak klinga w ciemności - owoc geniuszu narracyjnego Gaimana.



Czarna Owca, 05.09.2018
Panika. Jak neuronauka pomaga pozbyć się ataków lęku, Klaus Bernhardt
Klaus Bernhardt uważa, że większość stosowanych obecnie terapii strachu to podejścia przestarzałe o całe dziesięciolecia. Proponuje nowy rodzaj terapii, korzystającej z wiedzy na temat tego, jak ludzki mózg przetwarza informacje. Zdaniem autora dzięki tej metodzie pacjenci cierpiący na zaburzenia lękowe mogą bardzo szybko znów odzyskać kontrolę nad swoim życiem. 
Tysiące osób skorzystały już z metody Bernhardta, łączącej najnowsze osiągnięcia neuronauki oraz najbardziej użyteczne elementy terapii poznawczo-behawioralnej i psychologii pozytywnej. 
Dzięki prostym i sprawdzonym ćwiczeniom możemy w ciągu zaledwie kilku tygodni zrozumieć funkcjonowanie "maszynerii" strachu, pozbyć się nawyków wywołujących lęk i zbudować nowe pozytywne połączenia neuronalne.



Marginesy, 05.09.2018
Łatwa matma, Elin Natås i Anne Lene Johnsen
Koniec żmudnego wkuwania. Są za to podstawowe zasady – z nimi pomożecie dziecku osiągnąć niebywałe postępy. Wszystko opiera się na wypróbowanych metodach nauczania, w których kluczową rolę odgrywa pobudzanie do aktywnego myślenia i uczestnictwa, a przede wszystkim: chęć dociekania. Teraz wiedza sama wejdzie do głowy!
Idź za wskazówkami i przekonaj się, że matma jest łatwa! Bo Łatwa matma:
• Daje solidne fundamenty
• Jest dla każdego, kto sądzi, że tego nie da się ogarnąć
• Eliminuje niechęć i frustrację
• Jest idealna dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, dla młodzieży i dorosłych



Czarne, 05.09.2018
Lud. Z grenlandzkiej wyspy, Ilona Wiśniewska
U zachodnich wybrzeży największej wyspy świata leży skalista wysepka o powierzchni dwunastu kilometrów kwadratowych, zamieszkana przez tysiąc trzysta osób. To tutaj znajduje się najstarszy w Grenlandii dom dziecka, w którym Ilona Wiśniewska pracowała jako wolontariuszka przez trzy miesiące wiosną 2017 roku. Pisząc kolejny reportaż z Północy, chciała na coś się przydać tym, których historii przyjechała wysłuchać.
Grenlandczycy opowiadali jej o swoim kraju podczas łowienia ryb spod lodu, w trakcie kursowania taksówką z jednej wyspy na drugą po zamarzniętym morzu, w czasie mycia podłóg i gotowania obiadów dla kilkudziesięciorga stołowników. Nigdy wcześniej nie spotkała ludzi tak dumnych ze swojego pochodzenia, ale w sposób nieodbierający dumy innym. Nigdy wcześniej też nikt tak często się z niej nie śmiał, a też ona nigdy wcześniej tak często nie śmiała się z samej siebie.
Uummat to po grenlandzku serce. Uummannaq – tam, gdzie leży serce. Lud to książka o sercu Grenlandii, które najmocniej bije w Uummannaq.



Prószyński i S-ka, 11.09.2018
To, co najlepsze. Tom 2, Tom Ellison
Stylem Harlana Ellisona zachwycają się miliony czytelników na świecie, w tym sam Stephen King, który w "Danse macabre" wspomina, że "styl prozy Ellisona fascynuje […] uczucie grozy wyrasta z wizji jaskrawej niesprawiedliwości, a antidotum na nią okazuje się najczęściej ludzka zdolność bohaterów do przezwyciężania niesprzyjających okoliczności albo, w najgorszym razie, godzenia się z nimi”. Jednak w Polsce Ellison pozostaje mniej znany. 
To, co najlepsze. Tom 2 to gratka dla tych, którzy nigdy nie mieli szansy poznać dzieł autora i wspaniała okazja dla dawnych wielbicieli, by ponownie zagłębić się w jego nietuzinkowy, surrealistyczny świat.


Rebis, 18.09.2018
Dokąd odchodzą parasolki, Afonso Cruz
Wielka i wspaniała powieść, która rozwija się w cudowny dywan życia, utkany z materii i kolorów, które znajdujemy, gubimy i mamy nadzieję ponownie odnaleźć.
Tłem tej powieści o zniewalającym wręcz uroku jest Orient - ze wszystkim, co ma w sobie magicznego, innego i przewrotnego. Równie niezwykli są zaludniający ją bohaterowie, a wśród nich człowiek, który pragnie być niewidzialny, dziecko, które chciałoby latać jak samolot, kobieta pragnąca wyjść za mężczyznę o niebieskich oczach, niemy poeta dłońmi wyczarowujący wiersze, zakochany hindus i chłopiec, który w ustach ma cały wszechświat.



Rebis, 18.09.2018
Architektura — wizje niezrealizowane, Philip Wilkinson
Drapacz chmur wysoki na milę, kopuła okrywająca Manhattan, łuk triumfalny w kształcie słonia to nie jedyne porywające projekty w dziejach architektury, których nigdy nie zrealizowano. Ich autorzy próbowali sięgnąć granic wytrzymałości materiałów, eksplorować nowe idee, łamać konwencje, spełniać twórcze kaprysy albo wyznaczać zupełnie nowe kierunki. Wśród ich pomysłów znajdziemy i arcydzieła architektury, i urokliwe kaprysy twórczego geniuszu. 
Niektóre z niezrealizowanych pomysłów wielkich wizjonerów architektury to budowle wyjątkowej wręcz urody i niebywałych kształtów. Inne miały nauczyć nas, jak żyć w szybko rozrastających się miastach. Jeszcze inne stawiały na głowie architektoniczne konwencje. Nie brakowało wśród nich i pomysłów dziwacznych, a przy tym inspirujących. O nich wszystkich opowiada ta przepięknie ilustrowana książka.



Znak, 19.09.2018
Lunchbox na każdy dzień, Malwina Bareła
Twój lunch wcale nie musi być drogi ani nudny! Zamknij w swoim lunchboxie zdrowe danie z łatwo dostępnych składników, a stosując zasady japońskiego bento, spraw, aby wyglądało pięknie i apetycznie!
Moda na lunchboxy opanowała cały kraj. Każdy, kto dba o swoje zdrowie, zabiera do pracy pudełko wypełnione pysznościami. Jeśli brakuje ci inspiracji, zajrzyj do tej książki. Znajdziesz tutaj nie tylko smaczne przepisy na dania wykonane z sezonowych składników, ale też praktyczne porady:
– jak tanio i szybko przygotować posiłek do lunchboxa,
– jak planować całoroczną dietę i robić zakupy z głową,
– jak nie marnować jedzenia,
– jakiego pudełka używać do danego posiłku.



Czarna Owca, 19.09.2018
Immortaliści, Chloe Benjamin
Jak przeżyłbyś swoje życie, gdybyś wiedział, kiedy umrzesz?
W Nowym Jorku trwa pełnia lata 1969 roku. Po południowo-wschodnim Manhattanie krążą plotki o tajemniczej kobiecie: wędrownej wróżce, która twierdzi, że potrafi przepowiedzieć każdemu dzień jego śmierci. Rodzeństwo Goldów – czwórka dzieci na skraju samoświadomości – wymyka się z domu, żeby dowiedzieć się, jaka przyszłość czeka każde z nich. 
Przepowiednie wróżki kształtują kolejne pięć dekad ich życia. Złoty chłopiec Simon ucieka na Zachodnie Wybrzeże, by szukać miłości w San Francisco lat siedemdziesiątych. Bujająca w obłokach Klara zostaje iluzjonistką w Las Vegas i daje się ponieść obsesji, która zaciera granicę między fantazją a rzeczywistością. Starszy z braci, Daniel, szuka stabilizacji w pracy jako lekarz wojskowy po atakach na World Trade Center, nie rezygnując z nadziei, że zmieni przeznaczenie. Najstarsza z rodzeństwa Varya poświęca się badaniom nad długowiecznością, próbując znaleźć granicę między nauką a nieśmiertelnością. 
"Immortaliści" to pełna rozmachu, ambitna i głęboka powieść, która nagina cienką linię oddzielającą wybór od przeznaczenia, rzeczywistość od iluzji, świat żywych od umarłych. Poruszające świadectwo potęgi słów, natury wiary i magnetyzmu rodzinnych więzi.



Media Rodzina, 19.09.2018
Sierota, bestia, szpieg, Matt Killeen
„Bękarty wojny” dla nastolatków. Lato roku 1939. Dla Żydów dobry moment na opuszczenie Berlina już dawno minął. Po tragicznej w skutkach próbie ucieczki piętnastoletnia Sara – sprytna i impulsywna gimnastyczka – zostaje sama jak palec. Ale gdy już się wydaje, że szczęście ją opuściło, los stawia na jej drodze brytyjskiego szpiega, a ten składa jej propozycję nie do odrzucenia. Jeśli Sara pomoże mu w pewnej niebezpiecznej misji, on wywiezie ją z Niemiec. Sara przyjmuje więc fałszywą tożsamość, wstępuje do elitarnej szkoły dla córek nazistów i rozpoczyna grę o wszystko.



Young (Kobiece), 19.09.2018
Narodziny królowej, Rebecca Ross
Magiczne połączenie Gry o Tron i Czerwonej Królowej
Valenia to Królestwo, w którym wyjątkowo uzdolnione dziewczyny uczą się w prestiżowej szkole, aby rozwinąć jedną z pięciu pasji. Dziadek Brienny umieścił swoją wnuczkę w jednej z placówek, chociaż doskonale wiedział, że dziewczyna nie ma w sobie odpowiednich zdolności, aby zdobyć patrona.
W dniu letniego przesilenia Brienna jako jedyna z uczennic zostaje bez opiekuna, przez co nie może dalej się rozwijać. Kilka miesięcy później na jej progu zjawia się tajemniczy mężczyzna, który oferuje pomoc. Nowy sojusznik tak naprawdę chce ją wykorzystać, aby obalić króla i przywrócić tron prawowitej królowej przylegającego królestwa.
W świecie, w którym to kobiety mogą władać magią, a ostatnia królowa Maevany została zdetronizowana podstępem, Brienna będzie musiała dokonać trudnego wyboru. Czy stanie po stronie biologicznego ojca, którego nigdy nie poznała czy może wraz z nowym opiekunem zwróci tron królowej?



Marginesy, 19.09.2018
Kopnij piłkę ponad chmury, Iwona Szelezińska
Nepal to kraj u progu zmian, w rozkroku pomiędzy starym a nowym światem. 
Iwona Szelezińska portretuje społeczeństwo w dobie po trzęsieniu ziemi z 2015 roku, które zachwiało znanym porządkiem, pokrzyżowało plany, złamało niejeden życiorys, ale też dało szansę. Kieruje uwagę w stronę tych, których z reguły nie widać, których wygodniej jest nie dostrzegać, bo zetknięcie z nimi wymusza zmianę postawy: ludzi teoretycznie zbyt słabych, by stawili czoło sztywnym społecznym normom, sprostali oczekiwaniom ogółu. Ale czy na pewno?
Spotkamy tu zmuszane do prostytucji ofiary handlu ludźmi, dzieci odratowane z więzienia, które urodziły się i wychowały za kratkami przy boku osadzonych matek, boginię-dziewicę zatopioną w religijnej tradycji, ludzi gór, dla których linia himalajskich szczytów stanowi granicę horyzontu. To książka o konsekwencjach patriarchatu i nieugiętego konserwatyzmu. A także opowieść o nepalskich kobietach i rodzącej się w nich sile. 
Bohaterowie tej książki cenią wolność. Choć ich swoboda nie jest bezpośrednio ograniczona, nieustannie podlegają rygorom tradycyjnego świata, w którego wąskich ramach nie każdy ma szansę żyć całą pełnią. Autorka sprawdza, na ile jest możliwe nie tyle poszerzenie tych ram, ile całkowite wyjście poza nie, by żyć bez stygmatu i oddychać pełną piersią.



Prószyński i S-ka, 25.09.2018
Była raz wojna. Bomby poszły, John Steinbeck
Steinbeck skupia się na ludziach, a nie na bitwach. Je i pije z żołnierzami na froncie, rozmawia i walczy z nimi ramię w ramię. "Była raz wojna" tworzy niezapomniany portret życia w czasie wojny, który nadal zaskakuje prawdą i humanitaryzmem.
Wielka Brytania, Afryka północna, Włochy... wielka wojna, której losy jeszcze nie były przesądzone, choć uczestniczyła już w niej Ameryka. Heroizm, trud codziennej walki, znaczące wydarzenia i drobne epizody, w których uczestniczy i które ogląda autor.
Jest zawsze na pierwszej linii, zawsze obok żołnierzy. W reportażach zawartych w tym zbiorze pisanych na zamówienie dziennika "New York Herald Tribune" najwięcej miejsca poświęcił nie rzeczom i sprawom uznanym za najważniejsze, nie budzącym grozę wydarzeniom, lecz drobnym, codziennym (niekiedy zabawnym) sprawom, które wojnie towarzyszą. Ukazuje przy tym ludzki wzniosły i skromny wymiar nieludzkiej wojny.



Czarne, 26.09.2018
Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju, Maria Hawranek, Szymon Opryszek
„Urugwajczycy kochają długie weekendy tak samo jak wolność” – mówi o rodakach José Mujica, były prezydent i najskromniejszy celebryta świata, który do pracy jeździł 20-letnim garbusem, a lwią część pensji oddawał na cele charytatywne.
Urugwaj jest jak puzzel z innej układanki, który nie pasuje do reszty kontynentu. Choć ten kraj zajmuje powierzchnię niewiele większą od Grecji i mieszka w nim zaledwie trzy i pół miliona ludzi, istotnie różni się od sąsiadów. Stabilny politycznie i ekonomicznie, nie przystaje do niemal żadnych europejskich stereotypów o Ameryce Łacińskiej. To jedno z najbardziej laickich państw świata. Jako pierwsze całkowicie zalegalizowało uprawę i spożycie marihuany, pary jednopłciowe mogą tu adoptować dzieci, a prostytutki płacą składki na ubezpieczenie społeczne. Każdy uczeń dostaje od państwa laptop, emeryt – tablet, a imigrant i uchodźca, nawet były więzień Guantanamo – szansę na nowe życie.
Wyhoduj sobie wolność to reporterska opowieść o niezwykłym eksperymencie społecznym i otwarte pytanie o granice dla marzycieli i wizjonerów, próbujących wykuwać nowy, lepszy świat.


Okładki oraz opisy pochodzą ze stron wydawnictw: Initium, Rebis, Albatros, Media Rodzina, W.A.B., MAG, Czarna Owca, Marginesy, Czarne, Prószyński i S-ka, Znak, Kobiece.
68. „Bratobójca” — Jay Kristoff | Na skraju rebelii

68. „Bratobójca” — Jay Kristoff | Na skraju rebelii

Recenzja wolna od wszelkich spoilerów.


Tytuł: Bratobójca
Tytuł oryginalny: Kinslayer
Autor: Jay Kristoff
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Seria: Wojna lotosowatom: 2
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 654
Moja ocena: 8,5/10

Byłam bardzo mile zaskoczona przez Tancerzy burzy, czyli otwarciem cyklu Wojna Lotosowa. Pisałam o tym zresztą w minirecenzji. Przywrócili mi wiarę w to, że w gatunku fantastyki młodzieżowej jak najbardziej da się jeszcze zrobić coś świeżego i przykuwającego uwagę. Natomiast wiele recenzji drugiej części wskazywało na to, że w niej poziom spada. Tym bardziej byłam ciekawa, jaka będzie moja opinia na ten temat.

Po lekturze mogę stwierdzić, że stoję po drugiej stronie barykady — a Bratobójca nawet trochę podniósł poprzeczkę. Faktycznie trochę zmienił się tu klimat; nie jesteśmy już wprowadzani w wykreowany przez autora świat, ale eksplorujemy jego nowe zakątki i poznajemy nowe postacie, a narracja jest prowadzona z wielu różnych stron. W jednej chwili śledzimy ludzi z marginesu skazanych na życie w otoczeniu smrodliwych, nędznych ulic Kigen z zaułkami, w które lepiej się nie zapuszczać, by potem wślizgnąć się w pałacowe korytarze i obserwować tworzące się intrygi, aż w końcu trafić do kryjówki buntowników, gdzie atmosfera robi się gęsta. Oczywiście podążamy też za Yukiko i jej nieodłącznym towarzyszem, ale choć pozostaje główną bohaterką, równie wiele miejsca co jej, poświęcono innym osobom, które zyskały niebagatelną rolę. Widać, że to, co się wokół nich dzieje, nie pozostawia ich obojętnymi. Walczą, zdradzają i bronią własnych interesów; ewoluują. Nie wiadomo, komu ufać, a kto przywdziewa maskę.

Jay Kristoff podjął się opisania nie tylko konsekwencji wydarzeń, jakie miały miejsce w poprzednim tomie, lecz również dodał sporo nowych wątków, poszerzając perspektywę czytelnika. Nowe problemy wyrastają w tym pogrążonym w chaosie świecie jak grzyby po deszczu. To faktycznie powoduje wrażenie, że akcja nie bardzo jest popychana do przodu, zwłaszcza że niektóre ze spraw, jakie autor poruszył, są nie do końca wyjaśnione i jakby pozostawione same sobie. Jednak to nie znaczy, że nic się nie dzieje i jest nudno — powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Od książki naprawdę trudno jest się oderwać. To w dużej mierze zasługa warsztatu autora, którego staję się fanką. Tworzy genialne opisy, wydaje się zawsze wiedzieć, o czym i kiedy opowiedzieć, powołuje się na różne zmysły i tworzy ładne metafory, a dzięki temu wszystkiemu historia jest niezwykle barwna. Jest też brutalna — nie pamiętam, czy w Tancerzach burzy było podobnie, w każdym razie tutaj bywa naprawdę ostro.

Bratobójca trzyma dobry poziom i moim zdaniem nawet lekko przewyższa Tancerzy burzy. Dysponuje wszystkim, co trzeba, by dawać odbiorcom świetną rozrywkę. Jeśli tylko zamknięcie trylogii będzie kontynuować tę passę, z pewnością uznam ją za jeden z najlepszych cykli ostatnich lat z tego gatunku.

Book haul #9 Na zakończenie wakacji

Book haul #9 Na zakończenie wakacji

Tak jak zaakcentowałam w tytule, dla niektórych z nas wakacje się już kończą i uważam to za bardzo smutną wiadomość. A ponieważ książkoholikom niemal nic tak nie poprawia humoru jak book haul... ;)


Może nie jest to stosik typu 30+, ale i tak cieszę się, że będę mieć możliwość przeczytania tych zacnych książek. Parę z nich znajduje się na mojej liście do przeczytania w 2018. roku. Zaczynając od tej najbardziej grubaśnej pozycji, Wszystko, co lśni jest kolejną książką w dorobku Eleanor Catton, za którą postanowiłam się zabrać (wcześniejszą była Próba, [minirecenzja]). Została nagrodzona Bookerem, więc oczekiwałam od niej bardzo dużo; jestem w trakcie jej czytania i muszę przyznać, że jest ciekawa, ale chyba obędzie się bez fajerwerków. Obce dziecko Rachel Abbott stanowi mroczny akcent w tym zestawieniu i sama nie wiem, czego po nim oczekiwać — może być zarówno bardzo dobrze, jak i bardzo źle. Z kolei Syn Philippa Meyera może być prawdopodobnie kolejną epicką sagą rodzinną, jaką przeczytam w najbliższym czasie, z tym że tutaj opisywane będą dzieje rodziny amerykańskiej, a nie chińskiej, jak to było w przypadku Obfitych piersi, pełnych bioder. Myślę, że dlatego książki te będą tak różne, jak to tylko możliwe. A skoro już nawiązuję do literatury chińskiej, to mam tutaj jeszcze coś z tego kręgu — Łaskawszego niż samotność miałam w planach od dłuższego czasu, no i wygląda na to, że w końcu się z nim zapoznam. Swoistym dodatkiem do uniwersum stworzonego przez Leigh Bardugo jest już przeze mnie przeczytany Język cierni, czyli pewna wariacja na temat tradycyjnych baśni. Bardzo przyjemnie się to czyta. Na koniec zostały dwa reportaże i dwie części trylogii Wojna Lotosowa. Światu nie mamy czego zazdrościć to owoc rozmów Barbary Demick z uchodźcami z Korei Północnej, a Granice marzeń. O państwach nieuznawanych Tomasza Grzywaczewskiego opowie o sytuacji narodów, które nie doczekały się własnych państw w postradzieckiej rzeczywistości. W tym wszystkim znalazło się też miejsce dla literatury młodzieżowej, a po przeczytaniu licznych recenzji jestem pewna, że nie zawiodę się na Bratobójcy i Głoszącej kres Jaya Kristoffa ([minirecenzja] pierwszego tomu).

A co ostatnio zasiliło wasze biblioteczki? :)

67. „Moja walka. Księga 1” — Karl Ove Knausgård | Szczerze o sobie samym

67. „Moja walka. Księga 1” — Karl Ove Knausgård | Szczerze o sobie samym


Tytuł: Moja walka. Księga 1
Tytuł oryginalny: Min kamp. Første bok. Roman
Autor: Karl Ove Knausgård
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Seria: Moja walka; tom: 1
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 547
Moja ocena: 7/10

Moja walka — czyli powieść autobiograficzna okrzyknięta fenomenem literatury norweskiej i światowej; porównywana do W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta; ma również swoich przeciwników, którzy w tym sześciotomowym cyklu nie znajdują nic wartego uwagi. Autor w swoim dziele odważnie opowiada o rodzinie, a zwłaszcza ojcu, będącym, jak się zdaje, pretekstem do jego napisania.

Na pewno interesującą kwestią jest to, skąd biorą się tak totalnie skrajne opinie o książce. Jak to możliwe, że jedni widzą w niej arcydzieło, podczas gdy dla drugich stanowi od początku do końca stratę czasu? Moim zdaniem to forma, ostateczny kształt tej powieści sprawia, że po prostu nie może ona spodobać się wszystkim. Knausgård przyjął sobie za narrację opowiadanie o luźno powiązanych ze sobą epizodach ze swojego życia. Nie sili się na budowanie napięcia, chociaż przez długi okres wstrzymuje się z wyjawianiem kluczowych informacji i rzuca jedynie ich strzępki, skazując czytelnika na domysły; czas płynie tu bardzo wolno, a wrażenie to jest zbudowane na bardzo dokładnym oddawaniu rzeczywistości, przepełnionym niekoniecznie istotnymi szczegółami. Dlatego doskonale rozumiem, kiedy ktoś nazywa tę powieść nudną. Ale nie zgadzam się, że jest to powieść o niczym.

Czytanie jej jest jak otrzymanie zaproszenia do prywatnego świata autora, jak przyzwolenie na szpiegowanie zza firanki, za to z lornetką w ręce. W nieco ponurej, szarej scenerii Norwegii i Szwecji Knausgård odkrywa przed nami swoje spojrzenie na rzeczywistość oraz relacje z rodziną, znajomymi i samym sobą. I być może w tym tkwi przyczyna sukcesu Mojej walki – podoba nam się bycie takimi szpiegami, spoglądanie przez ramię na coś, co składa się na sferę cudzej prywatności, śledzenie wewnętrznych dramatów. Zapiski mężczyzny są jak wyznanie, które musi z siebie wylać, a pisarstwo traktuje jako sposób na uporządkowanie myśli i rozprawienie się z osobistymi sprawami: młodzieńczymi ideałami, porażkami i sukcesami na polu towarzyskim, a wreszcie skomplikowanymi stosunkami z ojcem alkoholikiem, starszym bratem podążającym zawsze własną ścieżką, nieobecną matką i zdystansowanymi dziadkami. Właśnie to żywe przedstawienie psychologii codziennego życia — ubrane w niebanalne metafory i spostrzeżenia — sprawia, że książka jest tak interesująca mimo przesady w rozdrabnianiu się na temat najprostszych czynności.

Zarazem nie da się uciec przed zadaniem sobie pytania — czy w tej historii jest coś szczególnego? Podejrzewam, że każdy z nas mógłby napisać swoją powieść autobiograficzną, i że nasze historie nie byłyby wcale mniej ciekawe. Dlatego warto zapamiętać: lektura Mojej walki będzie jedynie ucieczką z codzienności w codzienność.

1. Księga 1 | 2. Księga 2 | 3. Księga 3 | 4. Księga 4 | 5. Księga 5 | 6. Księga 6
Podsumowanie lipca 2018

Podsumowanie lipca 2018


Ostatnie (a zarazem pierwsze) podsumowanie miesiąca wyszło nieźle, więc chyba będę kontynuować ten format. Zwłaszcza, że w tych wakacyjnych miesiącach jest co pokazywać! I tak jak w czerwcu przeczytałam 11 książek, w lipcu udało mi się dobić do 12. Tak naprawdę jestem trochę zaskoczona, bo nie miałam ostatnio zbyt dużej ochoty na czytanie i niestety to się nadal utrzymuje. Nie pomaga mi fakt, że na półce czekają same opasłe i poważne tomiszcza.

W każdym razie lipiec uważam za w miarę udany, mimo że nie udało mi się za bardzo zrealizować mojego szkolno-powtórkowego planu. Za to trafiłam na parę świetnych lektur, o których chcę wam teraz pokrótce opowiedzieć. Bardzo chętnie poczytam, co u was ostatnio się działo — możecie napisać w komentarzach albo zostawić linki do podsumowań. :)

Najlepsze książki:
Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni, Alan Bradley, 💘💘💘💘💘💘💘💘💘💘
Hyperion, Dan Simmons, 💘💘💘💘💘💘💘💘1/2


Najgorsza książka:
Katedra w Barcelonie, Ildefonso Falcones, 💘💘💘💘💘


Co przeczytałam w lipcu:

1. Trzeci klucz, Jo Nesbø, 7,5/10
Powoli, ale konsekwentnie zabieram się za kolejne tomy z kryminalnej serii z Harrym Holem. Czwarta część podobała mi się trochę bardziej niż trzecia, ale wciąż nie była tak dobra jak dwie pierwsze. Dużą ich zaletą była nieprzewidywalność, a tutaj zdecydowanie mi tego zabrakło. A może po prostu zagadki w Oslo nie są tak ciekawe jak w egzotycznych krajach jak Tajlandia czy Australia.

2. Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni, Alan Bradley, 10/10
Nie wiem czy książce z cyklu Flawia de Luce mogłabym dać inną ocenę. Bardzo obawiałam się tego, czy ten tom, którego fabuła jest obsadzona w zupełnie innej scenerii niż poprzednich, dorówna poprzednikom. Po raz kolejny okazało się, że sama obecność Flawii jako bohaterki sprawia, że lektura jest fantastyczna. Jak ja się dobrze bawiłam przy tej książce!

3. Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość, Katarzyna Surmiak-Domańska, 8/10
Jest to kolejny bardzo poruszający reportaż, jaki przeczytałam. Autorka w świetny, interesujący sposób przybliża przeszłość i teraźniejszość amerykańskiej organizacji, która większości kojarzy się jednoznacznie. Jak to się stało, że nadal żyje i ma się dobrze — a na pewno lepiej, niż byśmy chcieli? Często zdenerwowana przerywałam czytanie, żeby poświęcić się rozmyślaniom nad społeczeństwem, jakie zbudowaliśmy. A przy tym warto zaznaczyć, że Surmiak-Domańska nie patrzy na sprawę wyłącznie z jednego punktu i przedstawia argumenty obu stron konfliktu.

4. Katedra w Barcelonie, Ildefonso Falcones, 5/10
Moje kolejne średnio udane spotkanie z literaturą historyczną. Historia zaczęła się naprawdę dobrze, zaledwie po kilku stronach wciągnęła mnie i sprawiła, że przeżywałam wydarzenia razem z postaciami. Niestety po pewnym czasie wszystko zaczęło się powoli sypać. Lektura zaczęła nużyć, a mnie denerwowało to, że postacie były tak płaskie i wyraźnie przyporządkowanie jasnej albo ciemnej stronie mocy; dzięki uprzejmości autora zawsze wiedziałam, kto jest zły i brzydki, a komu mam współczuć. Do tego książka zawiodła mnie stylistycznie: oczekiwałam epicko napisanej powieści, a tymczasem tekst jest niemal pozbawiony metafor i innych środków, dzięki którym przedstawiony świat stałby się bardziej namacalny; mamy tylko opisy kolejnych wydarzeń, podanych niemal jak kawa na ławę.

5. Hyperion, Dan Simmons, 8,5/10
Wszystko na temat tej książki opisałam w [recenzji].


6. Jesteś tylko diabłem, Joe Alex, 8/10
To był jeden z tych rzadkich strzałów, przy których biorę książkę z biblioteki bez wcześniejszej wiedzy na jej temat. Tym razem znowu mi się to opłaciło — niemal zarwałam dla niej noc! Intryga niesamowicie mnie wciągnęła, była zaskakująca, a wykorzystanie motywu diabła, który spaja całą opowieść, chyba nie mogło zostać lepiej zrobione. Jeśli szukacie dobrego kryminału w stylu Agathy Christie, to jest coś dla was.

7. Służące, Kathryn Stockett, 8/10
I znowu książka o tematyce rasowej, ale w zupełnie innym klimacie. Sięgnęłam po nią, bo jakiś czas temu obejrzałam film na jej podstawie, który bardzo mi się spodobał. Powieść zrobiła na mnie co najmniej tak samo dobre wrażenie. Dzięki lekkiej formie niezwykle przyjemnie się czyta, mimo że porusza poważny problem. Postacie są tak barwne i intrygujące, że ich losy śledzi się z czystą ciekawością. Zdecydowanie polecam.

8. Najlepszy kraj na świecie, Nina Witoszek
A teraz coś, na temat czego nie mam sprecyzowanej opinii. Po prostu zupełnie nie tego się spodziewałam. Nie jest to typowy reportaż na temat Norwegii, właściwie daleko mu do tego. Najlepszy kraj na świecie to intelektualna analiza kultury Norwegii na zderzeniu historii, socjologii i literatury. Z naciskiem na „intelektualna”. I jeszcze na „historii, socjologii i literatury”. Nie czuję się jeszcze na tyle mądra, żeby oceniać tę książkę, chociaż na pewno mogę powiedzieć, że miała parę ciekawszych momentów.

9. Modyfikowany węgiel, Richard Morgan, 6/10
Zachęcona Hyperionem, sięgnęłam po kolejną powieść science-fiction. Niestety ona już tak nie przypadła mi do gustu. Owszem, zgodzę się, że kreacja świata stoi tu na wysokim poziomie, ale zawiodłam się na fabule. Liczyłam na fascynujące śledztwo w sprawie śmierci niejakiego Bancrofta, a w rzeczywistości wyglądało to mniej więcej tak: Kovacs tu gdzieś się z kimś pobił, tam ktoś go uwięził, gdzieś indziej spędził upojną noc; w tym czasie wątek Bancrofta jakby poszedł w odstawkę — efekcie przez większość lektury śledztwo stoi w miejscu. Do tego bohaterowie za bardzo mnie nie obchodzili. No cóż, liczyłam na więcej.


10. Testament, Remigiusz Mróz, 6,5/10
Odkryłam, że przyjemnie się słucha wieczorem przed spaniem audiobooków książek Mroza. Krzysztof Gosztyła wyciąga z tej historii to, co najlepsze! W każdym razie, pamiętam ekscytację, jaką czułam, gdy czytałam Kasację — miałam poczucie, że to coś zupełnie nowego, te brudne prawnicze gierki, ta bezkompromisowa postać Chyłki, ten humor... Przy tej siódmej części naszła mnie refleksja, że staje się to coraz bardziej wtórne i nie sprawia mi takiej radości jak kiedyś. Zastanawiam się, ile jeszcze powstanie materiału na temat pary Zordona i Chyłki — bo wolałabym, żeby było tego mniej, a lepszej jakości.


11. Język – narzędzie kultury, Daniel Everett, 8/10
To była bardzo fajna pozycja popularnonaukowa odnośnie lingwistyki i tego, jak się ma kultura do języka (i na odwrót). Napisana przystępnym stylem, na pewno przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy, tak jak ja, mają jakieś zainteresowanie w tej dziedzinie.

12. Jaśnie pan, Jaume Cabré, 7/10
No i w końcu ostatnia książka lipca, czyli klasyka katalońskiej literatury. Oceniam ją pozytywnie, bo spodobał mi się sposób, w jaki autor przedstawił Barcelonę, to jak pokazał powszechne zepsucie i rozpustę, nadając temu miastu nowy historyczny rys. Wszystkie postacie były żywe i interesujące, zwłaszcza tytułowy bohater, ale mimo wszystko ta historia nie złapała mnie za serce. Na pewno jednak spróbuję innych książek Cabré.


Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy wytrwali do tego momentu. Tak na zakończenie wstawię jeszcze piosenkę, która zdominowała mój lipiec. Aha, i jeśli następnego postu nie będzie, to znaczy, że permanentnie rozpuściłam się z gorąca. Smutek.

Po godzinach #23 Seriale, które oglądam (lub oglądałam), część 3.

Po godzinach #23 Seriale, które oglądam (lub oglądałam), część 3.


Przyszedł czas, bym po raz kolejny podzieliła się z wami moimi opiniami na temat kilku seriali, które ostatnio oglądałam, a są to: Lucyfer, Brooklyn 9-9, Biuro oraz The End Of The F***ing World. Jak zwykle, będzie w miarę różnorodnie. Zachęcam też was do podzielenia się waszymi odkryciami — starszymi i nowszymi.


1. Lucifer / Lucyfer
Pamiętam, że wpadła mi w oko telewizyjna reklama Lucyfera i właśnie wtedy zainteresowałam się tym serialem. Powstał na podstawie komiksu Neila Gaimana i opowiada o postaci Lucyfera, któremu znudziła się posada w Piekle, więc przybywa na Ziemię, by poświęcić się niekończącym się hulankom. Spotkanie policjantki, która zdaje się odporna na jego czar, kompletnie zmienia bieg jego życia. W tamtym momencie trwała przerwa między drugim a trzecim sezonem. Na jednym odcinku oczywiście się nie skończyło i bardzo szybko wciągnęłam się w resztę tej produkcji. Niestety mam wrażenie, że im dalej w las, tym było gorzej. Na początku byłam zachwycona humorem, ciekawym wykorzystaniem wątków biblijnych i fantastycznych, potraktowanych raczej w luźny sposób oraz tym, w jaki sposób rozwijała się fabuła; potem zrobiła się z tego przeciętna cop-drama, a twórcy w bardzo irytujący sposób zostawiali pewne wątki, by potem już do nich nie wrócić. Dlatego początkową informację o kasacji serialu przyjęłam w miarę spokojnie, a teraz, gdy już wiadomo, że kolejny sezon powstanie, zastanawiam się, czy kontynuować oglądanie. No, na pewno zobaczę, jak wybrnęli z tego cliffhangera na koniec trzeciego sezonu, ale jak będzie dalej, to nie wiem.


2. Brooklyn Nine-Nine / Brooklyn 9-9
A teraz coś, co chyba mogę nazwać serialem mojego życia. Historia o policjantach z posterunku na Brooklynie absolutnie skradła moje serce. Mam wyliczyć, co mi się w nim tak podoba? Proszę bardzo: fenomenalny humor, który potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanych momentach; fantastyczni bohaterowie, których jest sporo, ale każdy z nich jest barwny i wyjątkowy; gra aktorska, bo widać, że aktorzy z ogromną pasją i sercem podchodzą do odtworzenia swojej postaci; ciekawe pomysły na odcinki, w tym powtarzające się motywy (np. Halloween, Doug Judy); kręcenie kamerą „z ręki”, za czym przepadam i w końcu może lekko nieoczywista różnorodność, jaką oferuje ten serial: jest w nim miejsce na radość i smutek, tematy poważne i niepoważne, przekraczanie granic i urok. Och, no i zapomniałabym o ścieżce dźwiękowej w stylu Peralty... Kiedy Fox ogłosiło zakończenie serialu, było mi bardzo przykro, ale na szczęście NBC go przejęło i mam tylko nadzieję, że przez to nie straci na jakości. Kocham tę ekipę i włączając kolejny odcinek Brooklyn 9-9 czuję się, jakbym wracała do domu.


3. The Office / Biuro
Pod wieloma względami moje uczucia co do The Office są podobne do numeru drugiego z tej listy. Po małym researchu dowiedziałam się, że jeden z twórców Brooklyn 9-9 pracował wcześniej nad tym właśnie serialem oraz Parks&Recreation. Oba mają formę mockumentu, a więc i format kamery „z ręki”, który, jak już mówiłam, lubię. Postanowiłam, że sprawdzę, czy i te produkcje mi podejdą. Parks&Rec jeszcze przede mną, za to obejrzałam już parę sezonów Biura i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to jeden z najlepszych seriali komediowych, jakie powstały. Nie jestem może znawcą, ale wydaje mi się, że trudno by było przebić jego geniusz. Przyznam, że z początku byłam sceptyczna — bo i co ciekawego można stworzyć, mając za miejsce akcji położoną w niewielkim miasteczku filię firmy zajmującą się sprzedażą papieru? Okazało się, że bardzo dużo. Przede wszystkim Steve Carell wcielający się w główną postać, szefa Michaela Scotta, to mistrzostwo świata. Ale nie tylko on robi tu dobrą robotę, bo właściwie każdy z bohaterów ma swój charakter i z każdego można się pośmiać. No właśnie — znowu muszę wspomnieć o tym, jak serial kupił mnie swoim niebanalnym poczuciem humoru. Mam wrażenie, że sytuacje z Biura to totalnie inny stan umysłu. Uwielbiam jego niesamowity klimat i kultowe teksty i już nie mogę się doczekać, kiedy go skończę i... zacznę oglądać od nowa. ;)


4. The End of the F***ing World
Na koniec zostawiłam świeżynkę, czyli serial Netflixa, który wyszedł jakoś tak prawie że ukradkiem, a potem, a przynajmniej takie mam wrażenie, zrobił się na niego ogromny boom i zyskał rzesze fanów. Czy i ja do nich należę? Tu mogę was zaskoczyć, ale nie. Problemy z TEOTFW miałam od samego początku. Niedługo po premierze włączyłam sobie na próbę pierwszy odcinek i szczerze mówiąc, że nie miałam zamiaru go kontynuować. Po zachętach ze strony znajomych mówiących o tym, że potem robi się zdecydowanie lepiej, bo zaczyna się prawdziwa akcja, dokończyłam serial za jednym posiedzeniem i tak na dobrą sprawę moje zdanie nie za bardzo się zmieniło. Po prostu mam wrażenie, że ten serial jest tak bardzo obliczony na to, żeby wcelować się w target, że wszelkie żarty są tak sztuczne, że nie jestem w stanie go polubić. To znaczy niby wiem, że każdy show tak ma, że jego głównym zadaniem jest zarobienie kasy, ale w tym przypadku jakoś szczególnie rzucało mi się to w oczy. Poza tym nastoletnie dramaty i bunty niespecjalnie mnie interesują, więc może tu leży główna przyczyna tego, że nie potrafiłam zidentyfikować się z bohaterami i bardziej się wciągnąć.

To by było na tyle. Dajcie znać, czy znacie te seriale albo co aktualnie oglądacie — jestem bardzo ciekawa waszych opinii. A następna część już w przygotowaniu. :)
Copyright © 2014 ⭐Strona pierwsza , Blogger