23 kwietnia 2015

19. „Miasto Śniących Książek” i „Labirynt Śniących Książek” — Walter Moers



Tytuł: „Miasto Śniących Książek”
Tytuł oryginalny: „Die Stadt der Traumenden Bucher”
Autor: Walter Moers
Seria: „Camonia”; tom: 4
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 464
Moja ocena: 9/10
+4,3cm


Tytuł: „Labirynt Śniących Książek”
Tytuł oryginalny: „Das Labyrinth der Traumenden Bucher”
Autor: Walter Moers
Seria: „Camonia”; tom: 6
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 384
Moja ocena: 8/10
+3,1cm


Hildegunst Rzeźbiarz Mitów to pochodzący z Twierdzy Smoków początkujący pisarz. Po śmierci swojego ojca poetyckiego, Dancelota, otrzymuje manuskrypt, który poraża go doskonałością. Hildegunst udaje się do Księgogrodu, znanego również jako Miasto Śniących Książek, by odszukać jego autora. Jednak nie wszystko idzie po myśli smoka, a sytuacja, w jaką się wplątał, staje się wręcz niebezpieczna. „Labirynt Śniących Książek” jest kontynuacją przygód Hildegunsta.

Jestem oczarowana dziełami Waltera Moersa. I jestem pod ogromnym wrażeniem jego wyobraźni. To, co zrobił z wyrazem „książka” momentami przechodzi ludzkie pojęcie (pozytywnie, oczywiście). Świat przez niego wykreowany obfituje w różnorodności, detale i pomysłowość. Wszystko jest tak dopracowane i przemyślane, że nie wiem, czy ktokolwiek nie byłby tym usatysfakcjonowany. Na dodatkowy podziw zasługuje oprawa graficzna tych powieści. Rysunki są piękne i wpasowują się w klimat historii. Nie wyobrażam sobie, ile czasu musiało zająć ilustrowanie choćby jednej z książek.

Świetnym pomysłem są anagramy znanych nazwisk związanych (głównie) z literaturą, np. często pojawiający się Perla la Gadeon. Nie są chyba aż tak trudne do rozszyfrowania, ale jestem słaba w takich rzeczach i dziękuję tłumaczce za umieszczenie chociażby części rozwiązań na końcu książek. Ano właśnie, tłumaczenie... Trzeba przyznać, że pani Katarzyna Bena nie miała łatwego zadania, a jednak odwaliła kawał dobrej roboty.

Za minus w tych dziełach można uznać powolną akcję, co jest po części spowodowane szczegółowymi i pełnymi wyliczeń opisami, które zdecydowanie przeważają nad dialogami. W konsekwencji lektura chwilami się dłuży. O ile w pierwszej części jeszcze całkiem dużo się działo, to „Labirynt” jest już naprawdę ubogi w wydarzenia. Sięgając po te powieści powinniśmy naprawdę dobrze się zastanowić, czy zależy nam na pędzącej akcji (wtedy radziłabym znaleźć sobie coś innego), czy rozkoszowaniu się niezwykle rozbudowanym światem przedstawionym mającym w sobie wiele z tematu nam, molom książkowym, najbliższego (w tym wypadku można walić jak w dym).

Czy polecam? Oczywiście! Nie jest to raczej lektura lekka, a już na pewno nie z gatunku tych prawie „samoczytających się”. Gdybym miała wybierać, która część jest lepsza, to chyba postawiłabym na pierwszą, bo druga nie jest już tak mocno... książkowa, a autor poszedł w nieco inną stronę. Tak czy siak, wydaje mi się, że każdy odbierze te powieści inaczej, ale na pewno są one jednym wielkim ukłonem w stronę literatury.

1. Miasto Śniących Książek | 2. Labirynt Śniących Książek

Wyzwania:
– Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
– Czytam fantastykę
– Klucznik
– Czytam opasłe tomiska


Jeszcze kilka ogłoszeń parafialnych.
Po pierwsze, przepraszam za zwłokę z dodaniem recenzji. Mam ostatnio bardzo dużo na głowie. Zastanawiałam się nawet przez moment, czy nie zawiesić bloga, ale uznałam, że skoro już się za coś wzięłam, to nie powinnam tak łatwo się poddawać. :)
Po drugie, wyjeżdżam w sobotę do Londynu (yay!), więc przez kilka dni nie będę się udzielać ani na moim, ani na waszych blogach. Tak tylko informuję na przyszłość.

8 komentarzy:

  1. Hm, raczej nie zajrzę - wolę książki z szybką akcją, nie lubię długich opisów... Choć pomysł wydaje się ciekawy ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Opisy - stanowcze nie. I te imiona.. nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale takie długie, dziwne imiona nie zachęcają mnie do sięgnięcia po lekturę :c
    Ale okładki ciekawie zrobione ^^

    LimoBooks :)
    Photonette ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako pedantka kocham szczegóły i drobnostki, ale w książkach przydługawe opisy trochę mnie zniechęcają. Ale zapamiętam sobie oba tytuły :)
    Ps: Mam nadzieję, że wyjazd się uda :) (Londyn... ech, zazdroszczę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przydługawe opisy cię odrzucają, to niestety istnieje mała szansa, że spodobają ci się te książki. Mimo wszystko zachęcam :)

      Usuń
  4. Okładki są takie zabawne. :D Ale chyba treść nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. książki o książkach?
    i jak jej się oprzeć? :)

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)