5 maja 2015

20. „Dom jedwabny” — Anthony Horowitz

Tytuł: „Dom jedwabny”
Tytuł oryginalny: „House of silk”
Autor: Anthony Horowitz
Seria: „Sherlock Holmes”
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 304
Moja ocena: 8/10
+2,3cm


Nowa opowieść z Sherlockiem Holmesem w roli głównej, nieujawniona wcześniej ze względu na potworny finał sprawy. Edmund Carstairs obawia się, że prześladuje go Keelan O'Donaghue, dawny członek Gangu Kaszkietów, czyli budzącej wielki strach organizacji przestępczej z Ameryki. Jak się później okazuje, sprawa jest dużo bardziej zawikłana niż się wcześniej zdawało, bo trop zaczyna prowadzić w zupełnie innym kierunku. Mężczyzna jeszcze nigdy nie był w większym niebezpieczeństwie.

„Dom jedwabny” dostałam kilka lat temu i praktycznie od razu odłożyłam go na najniższą półkę. Jestem wielką fanką Sherlocka Holmesa, a moje spotkania z próbami odtworzenia tej kultowej postaci przez innych kończyły się fiaskiem (oprócz, naturalnie, Sherlocka BBC). Po prostu nie chciałam kolejnego rozczarowania. Jednak ostatnio ta pozycja zyskała zainteresowanie, w dużej mierze dlatego, że ukazała się następna część. Postanowiłam do niej wrócić, ponieważ zebrała przy tym pozytywne opinie. I moja też taka będzie!

Autorowi udało się nie tylko nie zbezcześcić jednej z moich ulubionych postaci literackich, ale również stworzył coś dobrego — naprawdę dobrego. Postarał się jak najbardziej zbliżyć swą powieść do dzieł sir Arthura Conan Doyle'a i to widać, np. poprzez scenę na początku, w której Holmes „odczytuje” myśli Watsona poprzez dedukcję — spodziewałam się tego w sumie popularnego motywu. Jednakże Anthony Horowitz utrzymał kreację obu głównych bohaterów z oryginału, stylistycznie też nie mam nic do zarzucenia, a zagadka była ciekawa i obserwowanie tego, jak się rozwija sprawiło mi niemałą przyjemność, wiec tak naprawdę w ogóle mi to nie przeszkadza.

Mamy tutaj zwroty akcji, zaś całą powieść osnuwa atmosfera tajemnicy i niepokoju, potęgowana w miarę gmatwania się śledztwa i kolejnych niebezpieczeństw stających na drodze protagonistów. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o rozwiązaniu. Rzeczywiście było pomysłowe i dość wstrząsające, chociaż jego część nie zaskoczyła mnie aż tak bardzo, ponieważ niedawno czytałam o czymś podobnym. Tak czy siak, jestem zadowolona.

Nie pozostaje mi teraz nic innego jak polecić ten powrót do przygód najsłynniejszego z detektywów. Nie zawiodłam się, a wiedzcie, że akurat w takich sprawach jestem wybredna. Chwilami naprawdę można było zapomnieć, że czyta się innego autora. Nowemu Sherlockowi Holmesowi mówię: TAK!

1. Dom jedwabny | 2. Moriarty

Wyzwania:
– Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
– Klucznik
– Czytam opasłe tomiska

7 komentarzy:

  1. Cóż, oglądałam film o Holmesie i jakoś nie mam ochoty na razie zapoznawać się z pozycjami o tym detektywie. Cieszę się, że książka cię nie rozczarowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że nie zapoznałam się z żadną wersją przygód Holmesa. Naprawdę. Nie wiem, czy zabiorę się za tę książkę. Może. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstyd mi przyznać, ale jeszcze nie przeczytałam żadnej książki z Sherlockiem Holmesem. Ale jak najprędzej zamierzam to zmienić :)
    Czekam tylko na jakieś promocje w księgarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż wstyd, że nie przeczytałam jeszcze żadnej książki o Holmesie. Będę musiała to jak najszybciej nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, nie jesteś osamotniona. :D Zachęcam, bo są naprawdę ciekawe.

      Usuń
  5. okładka wygląda trochę jak erotyk.
    jak na razie nadal planuję sięgnąć po "prawdziwego" Sherlocka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, i między innymi dlatego na początku ją odłożyłam. ;)

      Usuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)