7 lipca 2015

26. „Złodziej pioruna” — Rick Riordan

Tytuł: „Złodziej pioruna”
Tytuł oryginalny: „Percy Jackson and the Lightning Thief”
Autor: Rick Riordan
Seria: „Percy Jackson”; tom: I
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 360
Moja ocena: 7/10
+2,4cm


Jeśli myśleliście, że mity są tylko mitami — nie mieliście racji. Bogowie (i nie tylko!) starożytnej Grecji naprawdę mają swoje miejsce tu, na Ziemi. Ale zwykli ludzie raczej nie mają okazji ich zobaczyć... Niedługo po tym, jak Percy Jackson zostaje zaatakowany przez swoją nauczycielkę matematyki, okazuje się, że i on należy do tego zasłoniętego dla oczu śmiertelników świata: jest herosem. Wkrótce zostaje oskarżony o poważną kradzież i jakoś się musi wyplątać z tej niebezpiecznej sytuacji...

W powieści na pewno możemy spotkać się z dużą dawką humoru. Rick Riordan wziął na warsztat mitologię i dostosował ją do współczesnych realiów, co jest według mnie pomysłem trafionym w dziesiątkę. Do tego nie zignorował oryginalnych motywów, ale wplótł je do swojej wizji. Czytało mi się przyjemnie i lekko, mimo wszystko nie mogę pozbyć się z głowy obrazu, który otrzymałam podczas lektury „Olimpijskich herosów”. Mam wrażenie, że tamte książki są po prostu lepiej napisane. Przynajmniej widać progres, jaki nastąpił w warsztacie autora.

Autorzy muszą się naprawdę postarać, żebym nie poczuła żadnej więzi z postaciami, więc i tutaj nie było zaskoczenia; Percy, Grover i Annabeth to bohaterowie, którym chce się kibicować. Są różni i nawzajem się uzupełniają. Do tego mamy dynamiczną akcję, która nie pozwala się czytelnikom się nudzić.

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie oczekiwałam czegoś więcej. Po przeczytaniu dwóch genialnych części następnej serii z uniwersum liczyłam, że „Percy” jakimś cudem będzie lepszy, w końcu z tego co widziałam, to on ma więcej fanów. Tymczasem, choć oczywiście przyjemna, lektura nie była już tak absorbująca. Być może dlatego, że najpierw obejrzałam ekranizację (czego przenigdy nie róbcie). A może mój niedosyt wynika z tego, że póki co czytamy o osobach młodszych i raczej dla takich książka jest skierowana. Pewnie gdybym zabrała się za tę powieść ileś tam miesięcy temu i przed przeczytaniem części drugiego cyklu Riordana, podobałaby mi się bardziej.

Zostawiając jednak porównania, „Złodziej pioruna” okazał się ciekawą, może trochę przewidywalną (film to inna sprawa, ale oglądając niemal od razu, gdy stało się to możliwe, odgadłam tożsamość Tego Złego) lecz także całkiem zabawną książką z motywem mitologicznym, który zawsze doceniam.

1. Złodziej pioruna | 2. Morze Potworów | 3. Klątwa Tytana 
4. Bitwa w Labiryncie | 5. Ostatni Olimpijczyk

Wyzwania:
– Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
– Czytam fantastykę
– Czytam opasłe tomiska
– Klucznik
– Kocioł wiedźmy

Na wakacje pojawiło się u mnie dużo książek, więc nie wykluczam w najbliższym czasie stosiku. ;) Zerknijcie też na aktualności.

źródło zdjęcia

7 komentarzy:

  1. a mi książka nie przypadła do gustu. po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś, co wbija w fotel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie oczekiwałam czegoś podobnego... Książka fajna, ale bez szału.

      Usuń
  2. Ja mam na liście must read ^^ Z tym, że ja najpierw zaczęłam od Olimpijskich herosów i.... Percy nie pobije Leo <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta seria należy to tych przyjemniejszych jakie miałam do tej pory okazję przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama chętnie kiedyś sięgnęłabym po całą serię, bo jestem jej niezmiernie ciekawa. Uwielbiam motywy mitologiczne ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. No niestety, przeczytałam dwa tomy i mam dość tej serii :) Prosta, dość przewidywalna i irytujący bohaterowie - niestety, nie dla mnie. Chociaż parę lat temu pewnie by mi się spodobała.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)