3 kwietnia 2016

45. „W sieci umysłów” — James Dashner | Zagrajmy w życie

Tytuł: „W sieci umysłów”
Tytuł oryginalny: „The Eye of Minds”
Autor: James Dashner
Seria: „Doktryna Śmiertelności”; tom: 1
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Moja ocena: 4/10


Michael jest graczem. I — jak większość graczy — więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy.
Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, rząd wie, że aby go schwytać, potrzebny będzie równie dobry haker. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami.
(opis z LC)

Po Dashnerze, czyli autorze mojego ukochanego „Więźnia labiryntu”, spodziewałam się więcej. Dostałam powieść o całkiem niezłej koncepcji, z którego można by stworzyć naprawdę ciekawą historię, jednak potencjał ten nie został wykorzystany.

W powieściach science-fiction zawsze spodziewam się szczególnie dopracowanego świata przedstawionego. Tutaj go nie uświadczyłam. Owszem, mamy VirtNet, czyli tę niesamowitą fałszywą rzeczywistość (do której można podłączyć się, wchodząc do „trumny”) mającą nieograniczone wręcz możliwości. Można nią manipulować i hakować – ale na jakiej zasadzie to się właściwie odbywa, nie wiadomo, bohaterowie po prostu „przeszukują linijki kodu” i są w tym dobrzy. Można grać w bardziej specyficzne manipulacje. Za to nie ma wzmianek o innych nowoczesnych technologiach, które powinny chyba pojawić się równocześnie z tak zaawansowanym wynalazkiem jak VirtNet. Ostatecznie jednak mogę to wybaczyć, zważywszy na to, że akcja ma miejsce przez większość czasu gdzieś jeszcze dalej od realu.

Jeśli chodzi o bohaterów, to zawiodłam się na całej linii. Kreacja postaci leży! Dawno nie czytałam książki, w której byłby one tak wyprane z charakteru, bez choćby pomysłu na to, żeby stały się bardziej wyjątkowe, co ja mówię, po prostu miały w sobie jakąś iskierkę życia. O Sarze i Brysonie, czyli przyjaciołach głównego bohatera można powiedzieć tyle, że są – słowo daję, bliżej im do mówiących marionetek niż ludzi. Michael też wiele lepszy pod tym względem nie jest – ale ten przypadek jest o tyle interesujący, że autor potwierdził tym bardzo ważną dla fabuły informację, którą uzyskujemy pod sam koniec lektury. Sytuacja trochę kuriozalna, bo nie jestem pewna, czy było to działanie zamierzone.

Może nie do końca sprawiedliwie byłoby porównywać tę książkę do „Więźnia labiryntu”, ale wydaje mi się, że pomoże to w oddaniu moich odczuć po lekturze. „W sieci umysłów” zaskoczyło mnie, niestety negatywnie, swoją warstwą językową, a nie przypominam sobie, żeby podobnie było przy tej jak na razie popularniejszej serii. Czytało mi się bardzo szybko, ale styl był do bólu prosty, a narracja prowadzona w suchy sposób. Zupełnie jakby większość emocji, które powinny przecież towarzyszyć protagonistom w czasie ich niebezpiecznej wędrówki, gdzieś się ulotniła. Dodam do tego jeszcze dziurki fabularne. Jedyne plusy, jakie mogę znaleźć, to że wydarzenia były w miarę ciekawe, a zakończenie zaskakujące. 

Z przykrością stwierdzam, że „W sieci umysłów” nie przykuło mojej uwagi ani jako powieść science-fiction, ani jako młodzieżówka. Jest przeciętne w każdym aspekcie, tak jakby autorowi nie zależało i potraktował je po macoszemu. Szkoda, bo, jak już mówiłam, pomysł nie był najgorszy.

1. W sieci umysłów | 2. Reguła myśli

Wyzwania:
– Czytam Opasłe Tomiska
– Czytam fantastykę
– Czytam YA

7 komentarzy:

  1. Mi trylogia {Więźnia labiryntu} nie przypadła do gustu. Już w niej Dashner nie wykazał się pod względem lepienia fabuły i kreacji bohaterów. Owszem - były nieliczne wyjątki, ale nie uratowały one mojej opinii na temat tej serii. I jak wcześniej chciałam przeczytać [W sieci umysłów], tak teraz nie jestem tego pewna. Pożyjemy, zobaczymy. :)
    Pozdrawiam!
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie wydaje mi się, że "W sieci umysłów" raczej ci się nie spodoba. ;)

      Usuń
  2. Mi natomiast ''W sieci umysłów'' przypadło do gustu. Owszem, muszę przyznać, ze postacie były słabo wykreowane, ale cała reszta naprawdę mi się spodobała. Dzisiaj dotarła do mnie kontynuacja i jeśli dobrze pójdzie to zabiorę się za nią jeszcze w tym tygodniu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury. :)

      Usuń
  3. Sama nie jestem jakoś przekonana do tej książki. Jeśli natrafię kiedyś na nią w bibliotece, to może się skuszę :)
    Ale szkoda byłoby mi wydać pieniądze na coś, co mogłoby mnie zawieść :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Po autorze Więźnia nie spodziewałam się w sumie więcej xD Choć może nie sądziłam też, że jest aż tak źle, bo sam VirNet mnie interesował....

    OdpowiedzUsuń
  5. To zdecydowanie nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)