21 lipca 2016

50. „Labirynt na ciebie poluje” — Rainer Wekwerth | Średnio udane polowanie

Tytuł: „Labirynt na ciebie poluje”
Tytuł oryginalny: „Das Labyrinth jagt dich”
Autor: Rainer Wekwerth
Seria: „Labirynt”; tom: 2
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 416
Moja ocena: 6,5/10


Piątka ocalałych nastolatków, którzy przemierzają tajemniczy labirynt światów, by móc odzyskać wolność i ocalić własne życie. Żeby ktoś się wydostał z labiryntu, ktoś inny musi w nim zostać. Podejmując się nieludzkich wyzwań i prób, docierają do krain, jakich wcześniej nie widzieli, albo takich, które nazbyt przypominają im rodzinne strony. Zostają sam na sam z prześladującą ich przeszłością, własnymi lękami i koszmarami. Kto z nich ocaleje i dotrze do końca piekielnego labiryntu?
(opis z LC)

Tak. Na to czekałam. Wreszcie pojawił się szumnie zapowiadany labirynt! Szkoda tylko, że na krótko... Powiedzcie mi, jaki sens jest w nazywaniu całej trylogii labiryntem, skoro pojawia się nawet nie w pierwszej części, wyłącznie na pewien czas i nie on sam jest najważniejszy? A może to tylko metafora, może cała wędrówka bohaterów między światami ma w (bardzo) zawoalowany sposób przypominać gubienie się i odnajdywanie w pułapce? No nie wiem.

Wcześniej chyba aż tak mnie to nie uderzyło, ale autor trochę przesadza z mową niezależną, a właściwie… myślą. Co chwilę odbywa się takie komentowanie rzeczywistości w stylu „Gdzie jestem? — pomyślał” albo „Gdybyś wiedział, co do ciebie czuję… — pomyślała”. Pewnie teraz nie wydaje się to szczególnie odstające, mimo wszystko w tekście wygląda to trochę inaczej. Nie mówię, że nie powinno się takiego zabiegu stosować, ale w takim nagromadzeniu daje on dziwny, sztuczny efekt. W recenzji pierwszej części pisałam, że nawet podobał mi się język autora. Teraz z kolei nazwałabym go raczej prostym i niewymagającym, co jednak pozwala w całości skupić się na wydarzeniach.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów: jeden z nich zaczął się inaczej zachowywać i jak wcześniej byłam doń nastawiona neutralnie, teraz mnie denerwował. Co do innych postaci: zaczynamy się coraz więcej o nich dowiadywać, jednak nadal mam poczucie, że brakuje jakiegoś głębszego rysu psychologicznego. Rozumiem, że autor stara się jednocześnie utrzymać atmosferę tajemnicy, tak, żebyśmy niczego się nie domyślili, niczego nie byli pewni. Tak czy siak, nie ma to znaczenia, bo daje nam tylko strzępki informacji, które mogłyby coś znaczyć i wyjaśnić przyczynę opisanych wydarzeń. Szkoda, że tak mało, bo w gruncie rzeczy znowu, tak jak w poprzednim tomie, trudno nawet snuć przypuszczenia, do czego dąży fabuła. Bohaterowie robią w sumie to samo co wcześniej: idą przed siebie, próbując — na próżno — zrozumieć otaczającą ich rzeczywistość. Chociaż muszę przyznać, że zaczęłam już coś podejrzewać. Na szczęście została już tylko końcowa część trylogii i oczekuję od niej szerokich wyjaśnień.

„Labirynt na ciebie poluje” nie jest ani gorszy, ani lepszy od swojego poprzednika. Wygląda na to, że na ostateczną ocenę cyklu muszę poczekać do samego końca, bo póki co trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy mi się podoba, czy nie.

1. Przebudzenie labiryntu | 2. Labirynt na ciebie poluje | 3. Bezlitosny labirynt

Wyzwania:
– Czytam fantastykę
– Czytam YA

Jej, całe pięćdziesiąt recenzji za mną! :)

źródło zdjęcia

3 komentarze:

  1. Nieszczególnie interesuje mnie ta trylogia :D wiele o niej słyszałam, ale jakoś nie bardzo mam ochotę ją czytać. Trochę nie mój klimat ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Erm, po twojej recenzji jakoś totalnie straciłam minimalne zainteresowanie spowodowane opisem :D Zwłaszcza, że wiem, o co ci chodzi z tymi myślami xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie, bo już się bałam, że nikt nie załapie, o co mi chodzi. xD

      Usuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)