7 grudnia 2014

6. „Niezgodna” — Veronica Roth

Na samym początku chciałabym tylko przeprosić za zwłokę z dodaniem recenzji. Miałam dużo pracy i niewiele czasu wolnego, więc jakoś tak wyszło.

Okładka książki NiezgodnaTytuł: „Niezgodna”
Tytuł oryginalny: „Divergent”
Autor: Veronica Roth
Seria: „Niezgodna”; tom: 1
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 349
Moja ocena: 3,5/10


W mieście powstałym na terenie dawnego Chicago, gdzie społeczeństwo jest podzielone na pięć frakcji: Altruizm, Erudycję, Serdeczność, Nieustraszoność i Prawość mieszka Beatrice. Dziewczyna niedługo będzie musiała wybrać, do jakiej frakcji chce przynależeć — czy zostanie w rodzinnym Altruizmie, a może pójdzie za głosem serca i przyłączy się do Nieustraszoności. Ten wybór może zmienić wszystko.

Czy jest w ogóle ktoś, kto jeszcze nie słyszał o „Niezgodnej”, zwłaszcza po całkiem przyjemnej dla oka ekranizacji? Myślę, że trudno byłoby znaleźć taką osobę. A czy miałaby czego żałować?

Ile to już powstało powieści bazujących na schemacie ludzi upchniętych we frakcjach/klasach/dystryktach? Ile razy można czytać o nudnym wątku miłosnym? Umówmy się: debiut Veronici Roth nie grzeszy oryginalnością. I to nie jedyna z jego wad.

Na początku zajmijmy się podziałem społeczeństwa, czyli wspomnianymi już przeze mnie frakcjami. Trzeba przyznać, że uniwersum stworzone przez autorkę nie jest najmocniejszym elementem powieści. Mówiąc eufemistycznie. Co najważniejsze, nie da się podsumować człowieka jedną cechą. Ludzka osobowość jest znacznie bardziej złożona. Jeśli ktoś może być albo tylko szczery, mądry lub odważny, to ja przepraszam, ale dla mnie to totalna bzdura. A gdy okaże się, że jakimś cudem łączy w sobie przynajmniej dwie (!) z tych cech, to haknął system i jest niezgodny. Niby zostało to wyjaśnione w ostatnim tomie trylogii, ale do mnie to wyjaśnienie nie trafia.

Powieść zaczyna się w dniu testu predyspozycji. Tu pojawia się pytanie: po co on w ogóle istnieje, skoro później każdy i tak sam wybiera sobie frakcję? Zresztą sam test również do najlogiczniejszych nie należy; przeczytajcie sami. Idźmy dalej. Na czym polega nowicjat Nieustraszoności, który trzeba przejść, aby zostać we frakcji? Robisz niebezpieczne rzeczy. I co z tego, że możesz się zabić podczas ich wykonywania, frakcja ponad wszystko! Granica miedzy brawurą a głupotą jest bardzo cienka, ale najwyraźniej twórcy tego systemu o tym zapomnieli.

Jeśli oblejesz nowicjat (być może nawet nie z własnej winy), wyrzucają cię i zostajesz bezfrakcyjnym. Ale nie przejmuj się! Większość ludzi ma cię gdzieś lecz totalnie nie kontrolują oni, ilu was już jest i co robicie. To przecież jasne, że taka wiedza jest bezużyteczna, a wy będziecie tylko potulnie leżeć pod mostem.

Co do miłości protagonistów: nic specjalnie porywającego. Dla mnie to raczej schemat typu „od-razu-wiedziałem-że-jesteś-wyjątkowa”. No i ta przewidywalność...

Żeby nie było, że tylko krytykuję: powieść jest niewymagająca, dobra na odpoczynek i spodoba się (spodobała) głównie nie oczekującym wiele nastolatkom. Sama już dociągnęłam serię do końca, no, może nie licząc niedawno wydanego „Cztery”, i choć zamknięcie historii jest dość zaskakujące, nie bardzo się w ten fikcyjny świat wkręciłam.

1. Niezgodna | 2. Zbuntowana | 3. Wierna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)