27 marca 2015

16. „Wołanie kukułki” — Robert Galbraith

Tytuł: „Wołanie kukułki”
Tytuł oryginalny: „The cucoo's calling”
Autor: Robert Galbraith (J. K. Rowling)
Seria: „Cormoran Strike”; tom: 1
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 452
Moja ocena: 5/10
+3,6cm


Ginie światowej sławy modelka Lula Landry. Jej brat, John Bristow, zwraca się o pomoc do detektywa Cormorana Strike'a. Bristow nie wierzy, że siostra popełniła samobójstwo, wbrew temu, co twierdzi policja. Tymczasem w agencji Strike'a jako asystentka zatrudnia się Robin. Nowa praca wiele zmieni w jej życiu, a sytuacja ta odbije się również na samym detektywie.

No mam mieszane uczucia. Myślałam, że jak Rowling, to mi się spodoba, ale nie do końca tak się stało. Zaczynając od plusów: sylwetki głównych bohaterów. Cormoran i Robin są sympatyczni i niepapierowi. Widać, że jest to przemyślana kreacja, a autorce udało się stworzyć niebanalne postacie. Jeśli chodzi o resztę bohaterów, to również mogłabym powiedzieć, że mają różne charaktery i nie zlewają się w całość, jak to czasami bywa.

Natomiast nie przypadła mi do gustu sama konstrukcja powieści. Na początku mamy śmierć modelki, a potem rozpoczyna się śledztwo Strike'a i szczerze mówiąc, jest ono dość nudne. Polega na chodzeniu od jednego świadka/podejrzanego do drugiego i wypytywanie — w międzyczasie mamy też kilka wątków pobocznych. Sama zagadka nie jest zbyt ciekawa i wszystko to razem daje w efekcie powieść, która raczej się dłuży niż trzyma w napięciu. Jeśli chodzi o zakończenie (wiecie, że zawsze jest dla mnie bardzo ważne), po raz kolejny szału nie ma. Trochę zaskakujące w swojej... prostocie?, ale nie jest to coś, czego by jeszcze nie było.

Zaczynam dochodzić do wniosku, że długie powieści kryminalne nie są dla mnie, bo w kryminałach skupiam się głównie na samej sprawie do wyjaśnienia. Chcę uczestniczyć w śledztwie, chcę spróbować je rozwiązać równolegle do bohatera książki. Chcę zobaczyć ten kunszt, dzięki któremu mam wrażenie, że znajduję się w środku akcji, a nie obok. Nie udało mi się to w „Wołaniu kukułki”. Co do stylu, przy „Harrym Potterze” czułam, że Rowling pisze z polotem, tutaj — nie. Może to wina tłumaczki, Anny Gralak, czyli tej samej pani, która przełożyła „Unicestwienie” (notabene tam też miałam wątpliwości do stylu. Pszypadek?). 

Książkę uważam za przeciętną i gdybym sięgnęła po nią, nie wiedząc, czyjego tak naprawdę jest autorstwa, mogłabym o niej zapomnieć. Pewnie dałoby się zrobić z tego dobrą powieść psychologiczną, ale w obecnej formie raczej mi nie podeszła.

1. Wołanie kukułki | 2. Jedwabnik | 3. Żniwa zła

Wyzwania:
– Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
– Czytam opasłe tomiska

źródło zdjęcia

3 komentarze:

  1. Przeczytałam niecałe trzy pierwsze części Harry'ego Pottera i nie przypadły mi do gustu - zanudziły mnie (sam pomysł na fabułę był ciekawy, jednak to, jak napisany... eh). Skoro twierdzisz, że "Wołanie kukułki" jest książką na niższym poziomie o serii o młodym czarodzieju - raczej sobie podaruję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie poluję jakoś szczególnie, ale może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytuję w książkach tegoż gatunku, dlatego też po tą raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)