8 września 2015

32. „Niezłomni” — C. J. Daugherty


Tytuł: „Niezłomni”
Tytuł oryginalny: „Endgame”
Autor: C. J. Daugherty
Seria: „Wybrani”; tom: 5
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 379
Moja ocena: 8/10
+2,3cm


Nathaniel zdobywa przewagę. Uczniowie Akademii Cimmeria podupadają na duchu. Udręczona Allie martwi się nie tylko o szkołę, ale także o los Cartera. Wie jednak, że musi odnaleźć w sobie siły do walki, dlatego namawia Isabelle do wznowienia treningów w Nocnej Szkole. Uważa, że tylko wtedy uczniowie nie utracą wiary w zwycięstwo.
Czy Nathaniela można pokonać? Jak wiele będą gotowi poświęcić bohaterowie i jakie tajemnice jeszcze skrywają?
(opis z okładki)

Pamiętam jeszcze, jak byłam w księgarni i moją uwagę przyciągnęła okładka z trzema osobami i mrocznym budynkiem w tle. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że to coś zdecydowanie dla mnie. Niedługo potem stałam się wielką fanką „Wybranych”. Dziś, cztery części później, wciąż mogę powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych serii.

C. J. Daugherty znowu zabiera nas w świat politycznych intryg, postaci na wysokich szczeblach i trudnych nastoletnich wyborów. Jak zwykle czeka nas dużo akcji i ciągle coś się dzieje. Z wypiekami na twarzy śledziłam rozwój wypadków, mimo że ogólne zakończenie nie jest trudne do przewidzenia. Książka jest naprawdę wciągająca — pod tym względem nie odstaje od pozostałych tomów. Autorka operuje bardzo prostym stylem (moja nauczycielka nazwała go wręcz „podstawówkowym”), ale sprzyja to szybkości czytania — kartki dosłownie latały mi pod palcami!

Nie obyło się też bez miłosnych dramatów, choć przecież Daugherty już wcześniej ujawniła, że ostateczny wybór Allie podejmuje w „Zbuntowanych”. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to nie była żadna niespodzianka. Wielu przeszkadzają trójkąty miłosne, w końcu to oklepany motyw. Jednak ja nie miałam z tym wielkiego problemu, po prostu pogodziłam się z tym, że takich wątków w młodzieżówkach nie da się uniknąć. Polubiłam obu chłopaków, a to, że Allie wchodzi do szkoły i od razu zaczynają się nią interesować dwa największe ciacha, jest godne pozazdroszczenia.

Skoro już jesteśmy przy bohaterach, pomówmy przez chwilę o Allie. Podoba mi się, że jest odważna — chociaż czasami staje się lekkomyślna — i walczy w imię swoich ideałów. Fakt, autorka skopała jej przemianę w pierwszej części, ale zżyłam się z nią i będzie mi jej brakować. Reszta postaci też jest dobrze wykreowana, o każdym można powiedzieć coś innego. Tylko Nathaniel jakoś mnie nie przekonuje w roli czarnego charakteru.

Podsumowanie cyklu zacznę od mniej istotnych kwestii — okładek. Niestety w większości nie będą to pochlebne słowa. Przy „Wybranych” jeszcze jest dobrze, ale patrząc na kolejne, mam ochotę pacnąć czymś grafika w głowę. Druga i trzecia wydają mi się jakieś takie kiczowate. Czwarta też nie jest najlepsza, a ostatnia to po prostu koszmar. Allie dzięki sukience i tym okropnym szkle na włosach wygląda rybio. Grafik płakał jak projektował. Z tytułami jest trochę lepiej, ale i tak wolałabym, żeby zachowano oryginały. Tacy „Zbuntowani” kojarzą mi się tylko z hiszpańskojęzyczną telenowelą.

To dziwne, ale jednocześnie za najlepszy i najgorszy tom uważam otwierających cykl „Wybranych”. Christie nie uniknęła niekonsekwencji, ale wyczułam tam bardzo fajny, niepokojący klimat. Tajemnica goniła tajemnicę. Im dalej w las, tym... nie powiem gorzej, ale inaczej. Chyba bardziej politycznie. I ta pierwsza wersja bardziej przypadła mi do gustu.

Ja wiem, że to nie jest literatura wysokich lotów, ale te książki mają coś w sobie. Są bardzo młodzieżowe i w takich kategoriach należy je traktować, bo nie aspirują do czegoś większego. Polecam, jeśli ktoś chce się rozerwać, a jednocześnie zgodzi się przymknąć oko na to czy tamto — a nuż znajdzie dla siebie świetną lekturę.

1. Wybrani | 2. Dziedzictwo | 3. Zagrożeni | 4. Zbuntowani | 5. Niezłomni

Wyzwania:
– Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
– Czytam opasłe tomiska

A teraz trochę informacji. Otóż przewiduję, że przez większość roku szkolnego (tj. do kwietnia) mogę być trochę mniej aktywna w blogosferze. Nie zdziwcie się, jeśli będzie mniej wpisów, a ja nie skomentuję każdej waszej recenzji. Po prostu nie będę miała życia, bo 1) zacznę przygotowania do testów gimnazjalnych i 2) jestem chora na umyśle i zgłaszam się do pięciu (a może nawet sześciu!) olimpiad przedmiotowych. Nie jestem pewna, czy uda mi się znaleźć czas na samo czytanie. Tak więc bądźcie wyrozumiali i przypominajcie mi o nowych postach na waszych blogach, bo zdarza mi się nie ogarniać tego wszystkiego. :) 

źródło zdjęcia

15 komentarzy:

  1. A ja stwierdziłam, że po trzecim tomie tej serii nie mam ochoty znać zakończenia tego wszystkiego, bo z książki na książkę ta historia była coraz bardziej naciągana. Jak pierwszy tom mnie zachwycił tak reszta... nie - wolę nie wnikać w szczegóły.
    Powiem ci tak - to fajnie, że chcesz wziąć udział w tylu olimpiadach, ale nie bierzesz za dużo na siebie? Ja bym radziła wystartować w jednej i porządnie się do niej przygotować, ale to już Twoja decyzja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ten cykl ma swoich wielbicieli i przeciwników. ;)
      Wiem, że to może być zbyt dużo, ale z drugiej strony jeśli weźmiesz udział tylko w jednym i raz powinie ci się noga, to koniec. Zresztą nie nastawiam się na wygranie wszystkich, po prostu trudno mi określić, w którym pójdzie mi najlepiej.

      Usuń
    2. Tak czy siak ja bym nie ryzykowała. Wiem, co mówię, bo na maturze wzięłam sobie rozszerzenie z trzech przedmiotów, a tylko jeden egzamin został zaliczony. :)

      Usuń
    3. Rozumiem, ale przecież konkursy nie są tak ważne jak matura. No cóż, pożyjemy, zobaczmy. ;)

      Usuń
  2. No, ja nie mam ochoty w ogóle, a co do okładek... Dla mnie wszystkie to tragedie :D Od 1 do ostatniej części :D
    Powodzenia z tymi olimpiadami, znam to - zbyt wielka ambicja :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie cierpię tych okładek, ale serię lubię i został mi do przeczytania właśnie ten tom:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, ja też mam w tym roku egzaminy gimnazjalne. Też zgłosiłam się do wielu konkursów kuratoryjnych; z chemii, biologii i polskiego plus może jeszcze do angielskiego. Sama zastanawiam się jak dam radę, ale jestem dobrej myśli (nie wiadomo kiedy stałam się optymistką!).
    Co do książki, na razie stanęłam na ''Zbuntowanych'' i na razie nie pali mi się do dalszej lektury. Przypadkowo natrafiłam na ogromnego spoilera i cała ciekawość wyparowała :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na szczęście egzaminy mam już za sobą ;) ale wciąż pamiętam jaki to był dla mnie stres, więc już teraz życzę Ci powodzenia!
    A co do książek, do dałam radę przeczytać tylko drugą część i na więcej raczej nie będę mieć ochoty :/
    Pozdrawiam!
    Blondie in Wonderland

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam nawet, że wyszedł już piąty tom tej serii :o
    Nie czytałam ani jednego tomu, ale mam zamiar..kiedyś kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja podobnie jak Ivy skończyłam przygodę z tą serią po trzecim tomie. Niestety główna bohaterka strasznie mnie irytowała, i każda następna część wydawała mi się coraz gorsza. Pierwszy tom bardzo mi podobał, jednak im dalsze części, tym coraz bardziej się zniechęcałam. Może kiedyś uda mi się dokończyć tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czwarty i piąty tom są podobne do dwóch wcześniejszych, więc może być ci ciężko... ;)
      I dzięki za napisanie trzechsetnego komentarza!

      Usuń
  8. Nie czytałam, ba o serii zbyt wiele nie słyszałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham tą sagę ;3 Razem z koleżankami nagrałam film konkursowy na podstawie tej sagi. Pomóż nam wygrać wizytę C.J. Daugherty i oddaj swój głos na nas. https://www.facebook.com/Wybrani/app_879816638732677 wejdzie w "głosowanie" drugi film ;) Każdy głos się liczy ;)

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)