13 lutego 2016

41. „Przebudzenie labiryntu” — Rainer Wekwerth | Labirynt, który nie jest labiryntem

Tytuł: „Przebudzenie labiryntu”
Tytuł oryginalny: „Das Labyrinth erwacht”
Autor: Rainer Wekwerth
Seria: „Labirynt”; tom: 1
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 349
Moja ocena: 6,5/10


Siedem osób, sześć bram, trzy dni i niezliczona ilość pułapek. Grupa nastolatków nie ma pojęcia, jak znalazła się w innym wymiarze. Otaczają ich ściany wyimaginowanego labiryntu. Jeden fałszywy krok może zmienić ich los, błędny wybór zaprowadzić w ślepy zaułek. Kto z nich przetrwa i zdąży wydostać się z labiryntu, który zdaje się śledzić każdy ich ruch? Labirynt nie daje odpowiedzi, stawia tylko pytania… 
Czas ucieka, a żadne z nich nie czuje, aby udało się mu zbliżyć do rozwiązania mrocznej zagadki.
(opis z LC)

Nie ukrywam, że z „Przebudzeniem labiryntu” wiązałam duże nadzieje. Czytając blurb stwierdziłam, że jest to coś idealnie w moim klimacie. Co z tego wyszło?

Zacznę od sprawy nieco konfundującej. Otóż w całej powieści… nie ma żadnego labiryntu. Nie żartuję. Żadnego. I nawet nie zanosi się na to, żeby był. Chyba jedynie ktoś w środku wspomniał o znajdowaniu się w labiryncie, co zresztą nie pasowało do sytuacji. Dlaczego więc taki, a nie inny tytuł? Jeśli nie weźmiemy pod uwagę chwytu marketingowego, to nie mam zielonego pojęcia. Mówiąc skrótowo, bohaterowie po prostu idą przed siebie przez równinę. Tutaj mam z książką problem, bo niby nie była nudna, ale z drugiej strony niewiele się działo. „Wysokie napięcie do ostatniej strony” — tak reklamują na tylnej okładce, ja jednak czuję niedosyt, ponieważ dopiero pod koniec poczułam jakąś akcję.

Lepiej wypada kategoria bohaterów. Autor pokusił się o różne cechy dla każdej z postaci, co sprawia, że stanowią większe indywidualności. Może i nie są zarysowani bardzo głęboko, ale w tym kontekście pewnie trudno byłoby tego uniknąć — w końcu oni sami na tym etapie praktycznie niczego o sobie nie wiedzą. No, jedna osoba wyszła trochę karykaturalnie…
„Położę się na was jak cień nocy i zabiję was wszystkich” — pomyślała. Omal nie zachichotała, ale w ostatniej chwili stłumiła śmiech. Nie, nie mogła się zdradzić przed wrogiem.
...ale z pewnych przyczyn możemy spuścić na to zasłonę milczenia.

Powieść czyta się przyjemnie. Wekwerth posługuje się wcale ładnym językiem i miałam wrażenie wręcz płynięcia przez lekturę. Jednakże czymś, co najbardziej zaskoczyło mnie w raczej negatywny sposób, był koncept na rzeczywistość czy też po prostu przestrzeń, w której znaleźli się protagoniści. Budzą się w środku niczego z niewielkim inwentarzem i skąpymi wskazówkami do dalszych poczynań. Wędrują, wędrują, a to coś nieokreślonego ich zaatakuje, a to sami wdadzą się w sprzeczki i w sumie niewiele z tego wynika. Prawda jest taka, że na końcu wiemy tyle, co na początku, a w międzyczasie wcale nie pojawiły się nowe pytania. Nie otrzymujemy żadnych informacji, na podstawie których można by się choć w minimalnym stopniu zorientować, jaką genezę miała opisana historia. Kto wie, może to tylko taktyka mająca skłonić do sięgnięcia po następne części; ja na razie widzę pustki w kreacji świata.

Czy polecam tę książkę? Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć. Ma swoje lepsze i gorsze strony lecz mimo wszystko drzemie w niej jakaś tajemnica, którą bardzo chciałabym poznać.

1. Przebudzenie labiryntu | 2. Labirynt na ciebie poluje | 3. Bezlitosny labirynt

Wyzwania:
– Czytam fantastykę
– Klucznik
– Czytam opasłe tomiska
– Czytam Young Adult
– Mini maratony czytelnicze

Ech, znowu zmuszona byłam zrobić przerwę od pisania. Przyszłość wcale nie zapowiada się lepiej. Nauczycielom wydaje się chyba, że im więcej prac będą nam zapowiadać, tym będzie śmieszniej. Seems legit.

6 komentarzy:

  1. Książkę z przyjemnością przeczytam, a twój ból związany z nauką rozumiem bardzo dobrze.. Jak ja się cieszę, że to już moje ostatnie miesiące jako uczennicy.. W końcu wolność! ;)

    Pozdrawiam!
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnego labiryntu? A po opisie nabrałam na niego takiej ochoty! No, nic widać muszę obejść się ze smakiem. Z resztą po Twojej recenzji stwierdzam, że taki brak informacji i wytłumaczeń działałyby mi na nerwy i to dość porządnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam i nawet mi się spodobała. Chociaż liczę na to, że w następnych tomach akcja trochę bardziej się rozkręci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po twojej recenzji jestem zamieszana. Chyba przeczytam pierwszy tom z samej ciekawości jak historia potoczy się dalej. :) Mam nadzieje że następny tom to będzie coś przecudownego.
    Pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Po twojej recenzji jestem zamieszana. Chyba przeczytam pierwszy tom z samej ciekawości jak historia potoczy się dalej. :) Mam nadzieje że następny tom to będzie coś przecudownego.
    Pozdrawiam cieplutko
    http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)