2 listopada 2016

Minirecenzje #6 „Chemia śmierci” — Simon Beckett, „Bezlitosny labirynt” — Rainer Wekwerth

Dzisiaj dość krótko, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. :)

Tytuł: „Chemia śmierci”
Tytuł oryginalny: „The Chemistry of Death”
Autor: Simon Beckett
Seria: „Dr David Hunter”; tom: 1
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 248
Moja ocena: 8/10

Od początku do końca przy lekturze „Chemii śmierci” towarzyszyło mi ogromne napięcie. Pod koniec ono jeszcze wzrosło; wciąż mam w pamięci to, jak dudniło mi serce w kluczowych momentach książki. Autorowi oprócz zbudowania atmosfery ogarniętego niepokojem miasteczka, w którym każdy ma swoje za uszami, udały się również obrazowe opisy – nie tylko miejsc zbrodni, chociaż te chyba szczególnie działały na wyobraźnię. W ciekawy sposób przybliżył czytelnikowi metody pracy antropologa sądowego. Kolejnym pozytywem jest kreacja bohaterów. Jest to thriller na wysokim poziomie, ze świetną zagadką i zwrotami akcji, więc jak najbardziej go polecam.


Tytuł: „Bezlitosny labirynt”
Tytuł oryginalny: „Das Labirynth ist ohne Gnade”
Autor: Rainer Wekwerth
Seria: „Labirynt”; tom: 3
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 301
Moja ocena: 6/10

O „Bezlitosnym labiryncie” mogę powiedzieć tyle, że nie jest ani gorszy, ani lepszy od poprzednich części. To się Wekwerthowi udało – utrzymać ten sam poziom przez cały cykl. Tylko czy to wystarcza, żeby był warty przeczytania? W zakończeniu trylogii nie ma ani lepszego przedstawienia postaci, ani zbyt wielu zwrotów fabularnych; historia toczy się tym samym rytmem co wcześniej. Bardzo czekałam na wyjaśnienie istnienia labiryntu i znaczenia drogi, jaką musieli przejść bohaterowie, czyli notabene sensu całej opowieści, niestety – okazało się przewidywalne i dosyć banalne. Podobnych rozwiązań jest pełno w dzisiejszej literaturze młodzieżowej.
Podsumowując, cały „Labirynt” miał zadatki na stworzenie całkiem ciekawej historii, ostatecznie jednak autor nie zaproponował nic, co wyróżniałoby się  tłumu, a seria zasługuje najwyżej na miano przeciętnej.

8 komentarzy:

  1. Zaczęłam wcześniej pisać komentarz, ale mój internet postanowił się rozłączyć i nie dać za wygraną przez dobre dziesięć minut. Złośliwość rzeczy martwych... ale do rzeczy.
    [Chemia śmierci] - zaczęłam czytać, ale nie było mi dane dokończyć ze względu na termin oddania tej książki do biblioteki. Zabrałam się za nią kilka godzin przed odwiedzeniem tej słynnej placówki ze względu na mamę, która pierwsza po nią sięgnęła. A ona nie lubi, gdy ktoś rusza coś, co ona aktualnie czyta... Jednakże po dziś dzień pamiętam ten mocny wstęp, który nakazuje mi, abym kiedyś powróciła do [Chemii śmierci].
    A co do tej drugiej książki...
    Kiedyś byłam ciekawa tej trylogii. Intrygował mnie motyw labiryntu, który już był użyty w książce pewnego pana, gdzie jego twórczość - moim zdaniem - tylnego aspektu ciała nie urywała, dlatego też tymczasowo nie jestem do niej przekonana. Może kiedyś mi się odwidzi? Pożyjemy, zobaczymy.
    Pozdrawiam! :)
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wróć do „Chemii śmierci”, może właśnie ci się spodoba! :) Co do drugiej książki... raczej nie nastawiaj się na motyw labiryntu, bo w całym cyklu jest on w ilości śladowej (do teraz nie wiem, czemu nazwano nim całą serię), pisałam zresztą o tym w recenzji pierwszego tomu. ;)

      Usuń
  2. Za każdy razem, gdy jestem w bibliotece "Chemia śmierci" rzuca mi się w oczy i za każdym razem poświęcam jej chwilę uwagi, ale i tak ostatecznie jej nie wypożyczam. Będę musiała to w końcu zrobić, bo: a) ma mało stron (a ja teraz naprawdę wolno czytam) i b) wydaje się naprawdę świetną powieścią :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, też tak czasami mam, że niektóre książki zawsze zwracają moją uwagę, ale i tak ich nie wypożyczam. :D

      Usuń
  3. "Chemię śmierci" czytałam kilka ładnych lat temu, wtedy nie wiedziałam nawet, że jest to cykl. Teraz mam całą serię w domu i chcę do niej wrócić. To mocny i wyjątkowo zaskakujący thriller. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie czytałam żadnej z tych książek, bardziej ciekawi mnie Chemia śmierci. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta pierwsza mnie zaciekawiła, ta druga - nieszczególnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Druga książka mnie nie zainteresowała, za to pierwszą kocham :) Tak, napięcie <3

    OdpowiedzUsuń

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)