10 września 2016

53. „Onyx” / „Onyks” — Jennifer L. Armentrout | Było źle... i nadal jest

Ważna informacja! Prawdopodobnie od teraz posty będę pojawiały się jeszcze rzadziej niż obecnie (sic!), dlatego że trafiłam do wymagającego liceum i już od początku mam dużo pracy. A zresztą matura już za rogiem, więc wiecie... Bądźcie wyrozumiali. ;p

ZAWIERA SPOILERY

Tytuł: „Onyx” (polskie wydanie: „Onyks”)
Autor: Jennifer L. Armentrout
Seria: „Lux”; tom: 2
Wydawnictwo: Entangled Teen
Liczba stron: 366
Moja ocena: 2,5/10


Jestem wkurzona.

Moje uczucia względem „Obsydianu” nie były najcieplejsze, czego można się było spodziewać, skoro to nic więcej jak mało subtelna przeróbka „Zmierzchu”. Przeczytałam jednak komentarze mówiące o tym, że później autorka wprowadziła nowe pomysły i seria generalnie szła ku lepszemu. Naiwna ja, sięgnęłam w końcu po drugą część. O ile „Obsydian”, mimo swej marnej jakości fabuły zdołał mnie wciągnąć, o tyle „Onyx” budził niemal wyłącznie moją irytację.

Zdecydowanie najwięcej mam do zarzucenia konstrukcji postaci i ich wzajemnych relacji. Katy, Katy, Katy… Dlaczego ona musi być taka niezdecydowana? Mówi, że nie lubi Daemona, ale będzie się z nim całować. Będzie o nim myśleć cały czas, ale zaprzeczy przed samą sobą, że coś jest na rzeczy. Ani nie zacznie z nim wreszcie chodzić (czego nie polecam), ani nie powie mu wprost, żeby się odwalił, na co burak zasługuje. Na szczęście potem się w końcu zdecydowała. I tak, nadal nie znoszę Daemona. Jest aroganckim, zaborczym gnojkiem, który chce kontrolować wszystko, co robi Katy. Za każdym razem, gdy dziewczyna wyszła do knajpy z Blakiem, pojawiał się tam nie kto inny, jak nasz stalker, żeby nie daj Boże główna bohaterka nie miała chwili czasu wolnego spędzonego z kimś przeciwnej płci (oprócz, oczywiście, kosmity). Był gotowy ZABIĆ Blake’a, bo ten odważył się DOTKNĄĆ Katy. To nie jest w żadnym razie normalne lub tym bardziej romantyczne. W sumie nawet trochę mi żal tego nowego w mieście chłopaka – od początku jest jasne, że jego obecność w tej książce ma służyć pokazaniu, jaki z Daemona prawdziwy hiroł, który od początku wiedział, że coś z nim nie tak.

A teraz główny plot twist: Katy też ma paranormalne zdolności! Kiedy została uleczona przez Luksjanina, zostały jej przekazane moce i DNA (?) kosmitów. Moce, warto zaznaczyć, nawet lepsze niż ma obca rasa. Od kiedy zero plus jeden daje dwa? Logiko, gdzie jesteś, kiedy cię potrzebuję? Fabuła faktycznie nie jest już całkowicie zerżnięta z napisanego przez Meyer koszmarku, ale pewne paralele też się pojawiły. Niemniej jednak jakiś postęp jest.

Ostatnia sprawa, czyli styl. Jennifer L. Armentrout pisze z perspektywy pierwszoosobowej i widać, że narratorką jest nastolatka. Przyznam, że kilka razy rozśmieszyły mnie komentarze Katy. Z drugiej strony, chociaż prosty styl raczej mi to nie przeszkadza, tutaj ubogi język rzuca się w oczy. Tę część cyklu czytałam po angielsku, a na dobrą sprawę w ogóle nie musiałabym sięgać do słownika, żeby wszystko całkiem dobrze zrozumieć. „Onyx” jest niezbyt interesującą i powielającą wady pierwszej części kontynuacją. Jeśli tak jak ja mieliście duże zastrzeżenia co do „Obsydianu”, nie sięgajcie po nią. Jeśli nie, powinna się wam spodobać.

Dla zainteresowanych mam też krótszą wersję po angielsku.

Definitely I have the most objections against the construction of characters and their mutual relationships. Why does Katy have to be so undecided? She says she doesn’t like Daemon but she will kiss him. She thinks about him all the time but she will deny in front of herself that something’s on. She will neither date him (which I don’t recommend), nor tell him directly to get away from her. Luckily later she finally makes her mind. And yeah, I still hate Daemon. He’s an arogant, possessive twit who wants to control every step Katy does. Whenever the girl goes out with Blake, there’s a coming of none other than our stalker, because he has to protect her (from anybody who isn’t a female, of course). The alien was ready to KILL Blake, because he dared to TOUCH Katy. It’s not normal and especially not romantic. I kind of feel sorry for this new in town boy—it’s pretty obvious that his presence in the book exists only for emphasizing Daemon’s heroism.

And now the main plot twist: Katy also has superpowers! They were given to her with alien’s DNA, too (?), while being cured by Luxen. Superpowers even better than the other rase has. Since when zero plus one equals two? Dear logic, where are you now that I need you? The storyline is no longer totally cribbed from Stephenie Meyer’s nightmare, thank God, but there are still some parallels. It’s a progress, though.

Last issue—style. Armentrout writes from first-person perspective and it’s evident that the narrator is a teenager. I have to confess, sometimes Katy’s comments caused me to laugh. From the other side, although I usually don’t have problems with simple form, here we can really see the poorness of author’s style. I was reading it in English but to all intents and purposes I didn’t need to use a dictionary to understand everything quite well. To sum up, „Onyx” repeats faults of the first part and is a rather uninteresting book.

1. Obsidian | 2. Onyx | 3. Opal | 4. Origin | 5. Opposition

Wyzwania:
– Czytam fantastykę
– Mini maratony czytelnicze
– Czytam YA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będę bardzo wdzięczna, jeśli podzielisz się swoją opinią na temat posta. :)